Z tymi węgierskimi potrawami to można dostać pomieszania. Chciałam napisać, że zrobiłam gulasz. No tylko to by było tylko pół prawdy. To znaczy po polsku to może i jest gulasz. No ale problem w tym, że to miała być potrawa rodem z Węgier, a przynajmniej oparta na motywach węgierskich. Tam gulasz oznacza coś innego, a mianowicie zupę. Taką np. z kawałkami mięsa, papryki i ziemniaków, ale jednak zupę. No i wyszło na to, że gulaszu gulaszem nazwać nie mogłam. Niech będzie więc z węgierska - pörkölt. Miał być pörkölt a la Pusta no ale jak to bywa w kuchni, jakoś tak wyszło, że z oryginalnym przepisem nie ma wiele wspólnego. Będzie więc po prostu pörkölt z wołowiną.
Zapraszam!
Składniki (na jakieś 6-8 porcji):
- 1,2 kg wołowiny bez kości (bez żyłek i innych takich, samo świeże mięsko)
- 2 duże cebule
- 3 duże pomidory
- 3 spore papryki (najlepiej zielone/żółte)
- 5 łyżeczek (kopiastych!) mielonej słodkiej papryki
- 2 strączki chilli
- 2 ząbki czosnku
- sól pieprz do smaku
- 2 płaskie łyżki mąki
- olej do smażenia
- woda
Ja moją potrawę przygotowywałam w woku więc nie było kłopotu z użyciem wielu naczyń. Można też użyć patelni i garnka.
Cebule kroimy na niezbyt małe części (np. na ćwiartki i potem w paski) i przysmażamy na złoty kolor na 1 łyżeczce oleju. Odkładamy na talerz.
Wołowinę kroimy w kostkę (lub po prostu na kawałki), obtaczamy w mące (niezbyt obficie, w zasadzie posypujemy mąką mięso) i obsmażamy na 2 łyżkach oleju.
Wołowinę kroimy w kostkę (lub po prostu na kawałki), obtaczamy w mące (niezbyt obficie, w zasadzie posypujemy mąką mięso) i obsmażamy na 2 łyżkach oleju.



Potrawę trzeba często mieszać, żeby nie przywarła i nie przypaliła się. Dusimy pod przykryciem, na małym ogniu. Jeżeli staje się zbyt gęsta dolewamy ostrożnie wody.
Moim zdaniem pörkölt jest najlepszy jak trochę postoi i odpocznie (min. 2-3 godziny). Wszystkie smaki wtedy przenikają się wzajemnie i stanowią całość. Przed podaniem podgrzewamy mieszając od czasu do czasu.
Przy przygotowywaniu można też wcale nie używać mąki (obsmażamy samo mięsko) i dodać np. trochę majeranku. Tu już decydują indywidualne upodobania. Żadną miarą nie można się natomiast obyć bez dużej ilości sproszkowanej papryki :)
Smacznego!
Najważiejsze, że jest smaczne.....a widać że jest:)
OdpowiedzUsuńCiekawa ta wariacja na temat gulaszowy, ciekawe czy by mi posmakowała.... Muszę dać polówce do przeczytania, bo w sprawach mięsnych to On jest moje Guru :) Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńZupę dziś zrobię z porów z przepisu Gospodarnej narzeczonej a glulasz będzie wg. Twojego przepisu. :) Akurat mam kawalek ladnej wolowiny z której nie miałem pomysłu co zrobić :) Potrawy etniczne bardzo lubie ,
OdpowiedzUsuńWiosenko27, szarlotku - dziękuję za komentarz, a potrawa jest taka, że jedni się zachwycają (tak np. z wiejskim chlebkiem albo ziemniaczkami) a inni mówią "może być" (to głównie moim zdaniem osoby nieprzepadające za papryką i za ostrymi daniami, a to podstawa w tym przypadku).
OdpowiedzUsuńDesmond108 - mam nadzieję, że się wszystko udało! Ja chciałam zrobić jeszcze takie ładne zdjęcie na bloga, takie na talerzu i z jakimiś bajerami, ale jak się ocknęłam to już nie było czemu robić zdjęcia (postawiłam woka na środku stołu :) i zjedliśmy ze znajomymi przy czerwonym winku i piwku, z chlebkiem).
Wyprobowalam dzis ten przepis, wyszlo fajnie - smak prawie jak w wegierskiej csardzie ;) - jedynie zamiast wody uzylam wina do duszenia. Polecam!
OdpowiedzUsuńZ winem może być baaardzo interesujące! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń