poniedziałek, 14 grudnia 2009

Ciasteczka na choinkę - rodzinnie

Żadne przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia nie mogą się obejść bez ciasteczkowego szaleństwa. I tu mam na myśli taką rodzinna zabawę, kiedy nawet najbardziej zagorzali zwolennicy nie wchodzenia do kuchni zawijają rękawy i pomagają pociechom wałkować ciasto.
Ale żeby zabawa była naprawdę fajna dla wszystkich proponuję zaprosić znajomych, rozdzielić zadania i poświęcić 6-8 h na wspólną zabawę.
W tym roku ciastkowanie odprawiałam już po raz czwarty. Znajomi przynoszą - wałki do ciasta, stolnice, różnej maści polewy i posypki do ciasta. Ktoś przynosi jajka, a inni np. masełko i tak zaczyna się wielkie pieczenie ciastek. Potem wszyscy dostają własnoręcznie pomalowane ciasteczka gotowe do zawiązania sznureczków i powieszenia na choince.
Ciasteczka takie to także nieoceniony prezent dla dziadków i innych bliskich osób.
Zapraszam!


Krok I - plan działania:
1) zaprosić gości
2) rozdzielić zadania (kto i co ma przynieść)
3) zgromadzić potrzebne składniki
4) przygotować miejsce do pracy.

Krok II - Przemyśleć przepisy na ciastka!
U nas zazwyczaj pieczemy ciasteczka półkruche. Kruche zawierają za dużo masła i w dziecięcych ciepłych rączkach zaczynają się lepić.
Tak więc wykorzystuję taki przepis podstawowy na półkruche ciastka (unikam wówczas też pytań "ciociu a dlaczego "oni" mają więcej mąki a my mniej" itd., wszyscy zaczynają tak samo) i w zależności od upodobań dzieci szykuję kilka wariacji smakowych do wyboru (tak aby każde ciasto było inne).

Przepis podstawowy - 1 porcja ciasta:
  • 3 szklanki mąki
  • 1 kostka masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 cukier waniliowy (16g)
  • 3 jaka + 1 żółtko
  • 1 łyżka gęstej śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Dodatki:
Sprawiają, że każde ciasto staje się jedyne w swoim rodzaju, a dzieci mogą rozpoznać, które ciasto się piecze! Poniżej podaję kilka propozycji (w tym roku u mnie były pierwsze 3, można nie używać zapachów):
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka cynamonu + 2 krople olejku waniliowego
  • otarta skórka z 1 pomarańczy + 2 krople olejku pomarańczowego
  • otarta skórka z 1 cytryny + 2 krople olejku cytrynowego
Krok III - podział na zespoły i organizacja pracy!
1) Każdy zespół to 1 stolnica (najwyżej po 2 osoby, a najlepiej podzielić np. rodzinami).
2) Każdy zespół szykuje 1 rodzaj ciasta (z 1 porcji + 1 rodzaj dodatków).
3) Czas dzielimy na części: a) zagniatanie ciasta, b) wałkowanie i wycinanie (i pieczenie równolegle), c) ozdabianie. Pomiędzy tak ok. 1 h czasu na zabawę dla dzieci - pozwala dzieciom i rodzicom odpocząć :).
4) I na koniec podstawowa zasada - SAMODZIELNOŚĆ! My dorośli mamy tendencję do nieustannego poprawiania w stylu: "poczekaj ja ci rozbiję jajko", "uważaj! przesypałaś mąkę", albo ciągle narzekamy, że za dużo albo za mało albo że leci na podłogę (a to też cenna uwaga - podłogę koniecznie szorujemy przed przyjściem gości, w razie czego "się wykorzysta" ). Jedyna rzecz, która jednak pozostaje w gestii rodziców to operacje z ostrym nożem i piekarnik. Tak więc łykamy coś na uspokojenie i pozwalamy przesypywać mąkę, rozbijać jajka, kroić masło ...


zagniatać itp. ...

Na koniec pomagamy uformować jednolite ciasto (jeżeli jest za gęste to dodajemy łyżkę wody, jak za rzadkie to podsypujemy mąką). Wkładamy ciasto na ok. 1 h do lodówki. Oczyszczamy stolnice.
Po wyjęciu ciast z lodówki odkrawamy po kawałku ciast do rozwałkowania i wycinania (dobrze jeżeli foremek jest dużo, żeby był wybór i nie było bitwy o każdą z nich).

Jedni pomagają dzieciom w wałkowaniu, a inni w tym czasie pieką ciastka w 180 st. C z termoobiegiem - ok. 20 minut (proponuję patrzeć czy się zarumieniły, wtedy są gotowe). Różne rodzaje ciasta będą miały różny kolor (najjaśniejsze na zdjęciu są ciasteczka pomarańczowe, strzałka jest np. cynamonowa, a najciemniejsze to kakaowe dzieła).

Jak już wszystko zostało powycinane dzieci biegną się bawić, a dorośli dopiekają ciastka.
Jak wszystkie ciasteczka zostają upieczone dzielę je na równe części (tzn. po tyle samo np. gwiazdek, dzwonków itd., ale w różnych rodzajach ciasta) - tyle ile jest zespołów.
Różnego rodzaju posypki wędrują na różne spodeczki i talerzyki. W garnku z ciepłą wodą rozpuszczam polewy, które następnie przelewam do kubeczków i do każdego wkładam czysty pędzelek. Można zaczynać dekorowanie!

Zadaniem dorosłych jest utrzymywać polew w stanie płynnym (najlepsze są kubki, które można wstawić na chwilę do garnka z nagrzaną wodą, żeby polewy od nowa się rozpuściły).

I tak oto powstają niezapomniane dzieła, owoc wspólnej pracy całych rodzin.

Polecam!

PS. Dziurki w ciastkach zrobione zostały przed upieczeniem - słomką do napojów.

3 komentarze:

  1. fajne takie wspóne ciasteczkowanie! A jakie efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniały pomysł! papugujemy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj będziemy robić. te czekoladowe :-))). Pieknie opisane i suuuuper zdjęcia :-))).

    OdpowiedzUsuń