Któż nie lubi czekolady! Przyznam, że w dzieciństwie za nią nie przepadałam. Znajomi rodziców przychodzili ze zdobycznymi rodzynkami. Tylko tym mogli mnie "przekupić". No ale to było kiedyś, a teraz nawet ja nie pogardzę dobrą czekoladką, a jeżeli w niej jeszcze siedzi wisienka wyjęta np. z nalewki to och ... staję się łasuchem.
Nie ma jednak z jedzenia przyjemności ten, kto opychałby się słodyczami w samotności. Najlepiej do łasuchowania zaprosić znajomych i nie żałować, że znaczna część pieczołowicie przygotowanych pyszności zniknie nam sprzed nosa. W tym cały urok własnoręcznego przygotowywania czekoladek. Najpierw długie przygotowywania, a potem krótka chwilka rozkoszy. No ale jaka to chwilka!
Zapraszam na taki właśnie moment czekoladowego zapomnienia. Coś nam się wszystkim należy na zakończenie wakacji, choćby czarowna chwila, w której czekolada łączy się w naszych ustach z delikatnym kremem - w towarzystwie wiśniowej nuty.
Nie ma jednak z jedzenia przyjemności ten, kto opychałby się słodyczami w samotności. Najlepiej do łasuchowania zaprosić znajomych i nie żałować, że znaczna część pieczołowicie przygotowanych pyszności zniknie nam sprzed nosa. W tym cały urok własnoręcznego przygotowywania czekoladek. Najpierw długie przygotowywania, a potem krótka chwilka rozkoszy. No ale jaka to chwilka!
Zapraszam na taki właśnie moment czekoladowego zapomnienia. Coś nam się wszystkim należy na zakończenie wakacji, choćby czarowna chwila, w której czekolada łączy się w naszych ustach z delikatnym kremem - w towarzystwie wiśniowej nuty.

Składniki - babeczki:
- 100 g czekolady deserowej (ciemnej gorzkiej)
- ok. 20 papierowych foremek na babeczki (jak najmniejszych)

Krem:
- 200 g serka mascarpone
- 1/4 łyżeczki esencji waniliowej
- opcjonalnie - cukier puder do smaku (ja dałam 1 1/2 łyżeczki)
- 50 g czekolady (deserowa gorzka)
- 20 wydrylowanych wiśni wcześniej namoczonych w alkoholu (moje były po produkcji nalewki), ale można nie dać nic albo np. 20 orzeszków laskowych lub migdałów (bez skórki)
- wiórki z białej czekolady (lub np. kakao)
100 g czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej (miseczkę/szklankę z pokruszoną czekoladą wkładamy np. do garnuszka z gorącą wodą i mieszamy do uzyskania płynnej jednolitej masy). Każdą z papierowych foremek smarujemy ostrożnie czekoladą od środka (ja użyłam pędzelka), dość grubą warstwą. Foremki układamy do góry dnem na papierze do pieczenia i czekamy aż czekolada stężeje. Ponieważ było ciepło wstawiłam foremki do lodówki na 10 minut.

Następnie bardzo ostrożnie zdejmujemy papierową foremkę z czekolady. Pomału i bez pośpiechu - czekolada jest dość cienka i krucha. Gdyby robiła się nam w rękach zbyt miękka to na chwilę ponownie wkładamy do lodówki.
Układamy czekoladowe foremki na talerzu i w każdą wkładamy po jednej wisience (lub orzeszku/ migdałku lub wcale nic nie wkładamy) i wstawiamy do lodówki.
Układamy czekoladowe foremki na talerzu i w każdą wkładamy po jednej wisience (lub orzeszku/ migdałku lub wcale nic nie wkładamy) i wstawiamy do lodówki.

Serek mascarpone ucieramy z esencją waniliową i rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladą. Wkładamy do lodówki aby nieco stężał (co jakiś czas mieszamy).

Przekładamy do woreczka do dekorowania (końcówka z gwiazdką) i dekorujemy babeczki. Wierzch posypujemy kakaem lub wiórkami z mlecznej czekolady. Przed podaniem czekoladki powinny spędzić ok. 2 godzin w lodówce.
