sobota, 3 kwietnia 2010

Kogucik wielkanocny

Miałam zamiar zdążyć na Weekendową Piekarnię # 67, ale jak to zwykle bywa było mało czasu itd ... Nic jednak straconego drożdżowy kogucik jest jak znalazł do upieczenia w Wielkanocna sobotę. Będzie ozdabiał świąteczny stół. Zawsze piekłam wieniec drożdżowy, a w środku wkładałam różności świąteczne - jajeczka, zielone gałązki i kurczaczki. W tym roku pora na zmiany! Czas na kogucika wielkanocnego.

Zapraszam!


Przepis zaczerpnięty z bloga chlebek.tv. Wszystko zgodnie z przepisem (dałam świeże drożdże).

Po zapleceniu kogucik wyglądał tak ...

... a po 20 min. wyrastania tak ...


Cytuję przepis za blogiem - chlebek.tv :)

"Kogucik wielkanocny – ciasto:

  • 330 g mąki pszennej
  • 25 g mąki żytniej (typ 2000)
  • 4 g drożdży instant lub 8 g świeżych
  • 180 g wody
  • 20 g miodu
  • 20 g masła roślinnego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oleju do smarowania
  • 1 jajko + łyżeczka soli do smarowania przed pieczeniem

Krok 1. Drożdże suche – wrzucam do miski bezpośrednio, drożdże świeże – rozpuszczam wcześniej w wodzie. Wszystkie składniki na ciasto umieszczam w misce, mieszam, po czym przekładam na blat i wyrabiam, aż będzie elastyczne.

Krok 2. Formuję w kulę, smaruję olejem i wkładam do miski. Przykrywam ściereczką i odstawiam na 1 h.

Krok 3. Po tym czasie wyjmuję z miski, dzielę na 5 części. Toczę wałeczki. I z wałeczków (obrazek pomocniczy niżej) formuję kogucika. Oczywiście możecie zrobić po swojemu. Ja kogucika układam na papierze do pieczenia.

Krok 4. Przekładam na blachę, przykrywam ściereczką i odstawiam na około 20-30 minut. W tym czasie nagrzewam piekarnik (do 220 C).

Krok 5. Po tym czasie kogucika smaruję rozkłóconym jajkiem z dodatkiem soli. Polecam też dodać 1 łyżeczkę wody. Takiego posmarowanego kogucika wkładam do nagrzanego do 220 C piekarnika i piekę około 20 minut. Ja wstawiam do piekarnika na tą półkę gdzie kogucik małe naczynko żaroodporne z wodą. Można i bez. Ogólnie – z naczynkiem – bardziej miękka skórka, bez – bardziej taka jakby chrupiąca, a miękkie w środku."

Zapraszam!

Życzę Wesołych Świąt i mokrego Dyngusa!

piątek, 2 kwietnia 2010

Sernik z kurką

No tak Wielkanoc już za chwilę! Do tego wczoraj był właśnie 1 kwietnia, hi, hi ... no a jak ktoś właśnie wtedy ... lat temu ... postanowił uszczęśliwić rodziców swoją osobą i całkiem sporą gromadę innych ludzi ... no to ten ktoś ... zdecydowanie ... coś przygotować powinien! No i tak to właśnie postanowiłam pogodzić świąteczny nastrój z moim drobnym świętem i zaniosłam na spróbowanie znajomym taki oto serniczek - z kurką :)
Zapraszam!


Składniki - spód:
  • ok. 120 g pokruszonych herbatników/biszkoptów waniliowych
  • 50 g (1/2 tabliczki) gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki masła
  • 2-3 łyżki wody
  • skórka starta z 1/2 dużej pomarańczy (na małej łezce, a pomarańczka została dobrze umyta)
Masa serowa:
Polewa czekoladowa:
  • 100 g czekolady mlecznej
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki wody
  • ew. opcja na ciemno: 2 łyżki (z górką) kakao, 3 łyżki cukru pudru, 2 łyżki masła i 2-3 łyżki wody (wszystko razem podgrzać i zagotować mieszając)
Dodatki:
  • owoce pokrojone w plasterki, cząstki mandarynek
  • wiórki kokosowe
  • czekoladowa polewa (lub trochę rozpuszczonej czekolady)
  • czekoladowa kurka (lub np. baranek)
  • połówki czekoladowych jajeczek
Do pokruszonych herbatników dodajemy skórkę pomarańczową i rozpuszczone i wymieszane razem: czekoladę z wodą i masłem. Całość dokładnie mieszamy i wysypujemy na dno wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką tortownicy (moja miała ok. 24 cm średnicy).

Pieczemy 60-70 min. w piekarniku nagrzanym do 160 st. C. Następnie wyłączamy piekarnik i pozostawiamy sernik w środku do ostygnięcia przy uchylonych drzwiczkach (ja wkładam na górze trzonek od drewnianej łyżki - tzn. między drzwiczki i piekarnik, powstaje wtedy wąska szczelina).

Wystudzony sernik wyjmujemy z tortownicy i ustawiamy np. na paterze. Smarujemy polewą. Jeżeli wybieramy wersję z czekoladą - tzn. np. z białą proponuję składniki połączyć w garnuszku na ciepło, ale nie doprowadzać do zagotowania (jest ryzyko, że całość nam się zważy).
Następnie posypujemy wiórkami kokosowymi.

Na środku ustawiamy czekoladową kurkę (kupiłam w sklepie) i przygotowujemy owocowe gniazdo. Ja użyłam cząstek mandarynek i połówek plasterków kiwi (posmarowanych czekoladą). Ułożyłam połówki czekoladowych jajeczek. Każdy może wykonać swoją dekorację, taką zupełnie niepowtarzalną.

Serniczek ma subtelną nutę czekoladowo - pomarańczową (dzięki spodowi). Uwielbiam pomarańcze, ale takie duże kawałki skórek w serniku to ... strasznie dużo czasu pochłania ich wydłubywanie. Masa serowa jest delikatna i kremowa.

Smacznego!

sobota, 20 marca 2010

Tort z ajerkoniakiem

Nadchodząca wiosna natchnęła mnie jakoś tak świątecznie - Wielkanocnie! Już od kilku lat przygotowuję śniadanie Wielkanocne u siebie. Zawsze też staram się aby potrawy były przygotowane w domu, a nie kupione w sklepie. Od czasu do czasu wprowadzam nowe specjały, tak aby każde Święta były inne od poprzednich. Ostatnio postanowiłam zrobić test przed Świętami i przygotowałam tort w wersji jajecznej - z ajerkoniakiem. Jest to deser dla miłośników ajerkoniaku - masa jest baaaardzo ajerkoniakowa!
Zapraszam!


Składniki - ciasto:
  • 3 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1 łyżeczka octu
  • 100 g cukru pudru
  • 100 g mąki pszennej
  • 2 łyżki mielonych pistacji (ja moje utłukłam w moździerzu na drobno)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta cukru
Składniki - masa ajerkoniakowa:
  • 200 g ajerkoniaku
  • 250 g serka mascarpone
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • 1/2 szklanki wody (chłodnej)
  • 4 płaskie łyżeczki żelatyny
  • 30 g cukru pudru (jeżeli ktoś lubi potrawy bardziej słodkie to można dać np. 50g)
Składniki - śmietanka:
  • 250 ml śmietanki kremówki (schłodzona, z lodówki - moja miała 30%)
  • 1 fix do śmietany (wszystko jedno jakiej firmy, można w ogóle nie używać, tylko wtedy trzeba najpierw dobrze ubić śmietanę)
  • 1 cukier waniliowy
  • cukier puder do smaku (ja dałam 2 łyżeczki)
Dodatki:
  • 50 g pokruszonych pistacji (mogą być zmielone)
  • 2-3 łyżki ajerkoniaku do przybrania
  • ew. dla miłośników nasączonych tortów 2/3 szklanki wody z cytryną (sok z 1/2 cytryny)
Tortownicę o średnicy 20 cm smarujemy np. masłem (można wysypać mąką albo tartą bułką). Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Białka ubijamy na sztywną masę z octem (wyparuje w czasie pieczenia, a białka się lepiej ubijają). Powoli dodajemy cukier puder - stale ubijając. Na koniec dodajemy żółtka. Do masy jajecznej dodajemy wymieszaną mąkę, sól, proszek do pieczenia i pistacje. Szybko łączymy składniki i wylewamy do tortownicy.
Pieczemy 25-30 minut. Ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. Wystudzone ciasto kroimy na 3 krążki.

Żelatynę zalewamy wodą i zostawiamy do napęcznienia. Po ok. 5 minutach rozpuszczamy żelatynę w kąpieli wodnej (wstawiamy naczynie
w żelatyną np. do rondelka z gorąca wodą, mieszamy aż żelatyna całkowicie się rozpuści). Serek, jogurt łączymy na gładką masę, dodajemy ajerkoniak. Dodajemy cukier puder (w zasadzie taką ilość jaka nam odpowiada). Na koniec do masy serowej dodajemy przestudzoną żelatynę i dokładnie mieszamy. Ponownie spinamy tortownicę (szczeliny zalepiamy np. masłem - masa wtedy nie wycieknie).

Na dnie układamy pierwszy krążek (możemy lekko
nasączyć wodą z cytryną). Na wierzch wylewamy 1/2 tężejącej masy serowej. Układamy drugi krążek i powtarzamy operację. Na wierzchu układamy ostatni krążek (też można lekko nasączyć). Wkładamy do lodówki na ok. 4 godziny. Śmietankę lekko ubijamy. Zgodnie z instrukcją na "fixie" dodajemy to coś wymieszane z cukrem waniliowym i pudrem i ubijamy do uzyskania sztywnej śmietanki.

Tort wyjmujemy z lodówki, zdejmujemy obręcz i ustawiony np. na paterze ...


i smarujemy dookoła bitą śmietaną.
 

Zostawiamy trochę na dekoracje. Brzegi tortu obsypujemy pokruszonymi pistacjami.
 

Na wierzchu wyciskamy wielkanocne wzory - jajka. Wkładamy do lodówki. Przed podaniem wypełniamy jak odrobiną ajerkoniaku.

Smacznego!

wtorek, 16 marca 2010

Szynka faszerowana kaszą gryczaną

Rodzinny obiad! Taki w szerszym gronie. Takie małe rodzinne przyjęcie. Przyjmowanie gości to czysta przyjemność. Wymaga jednak oprawy i potraw mile drażniących kubki smakowe. Na taki właśnie proszony obiad proponuję danie niezbyt trudne, a jednocześnie wyglądające wystarczająco wykwintnie. Zapraszam na szynkę faszerowana kaszą gryczaną w pieczarkach.


Składniki:
  • szynka wieprzowa (ok. 1,2 kg, ładna taka zwarta i okrąglutka)
  • 0,5 kg pieczarek
  • 400 g cebuli (3-4 średnie cebule)
  • 100-150 g wędzonego boczku
  • 40-50 g kaszy gryczanej (liczone na sucho, ja ugotowałam jeden gotowy woreczek o wadze 100 g i zużyłam trochę mniej niż 1/2)
  • 2 ząbki czosnku
  • 4-5 ziarenek ziela angielskiego
  • 3-4 małe listki laurowe
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminku
  • sól, pieprz
  • kilka łyżek oleju do smażenia
Kaszę gryczaną gotujemy w osolonej wodzie. Cebulę kroimy w kostkę i smażymy na złoty kolor na 2 łyżkach oleju. Pieczarki kroimy (każdy kapelusik na pół a potem na poprzeczne plasterki) i przysmażamy na 2 łyżkach oleju (aż pieczarki zaczną się zarumieniać).
Odkładamy do miski wystudzoną kaszę gryczaną, 1/3 cebuli i 1/3 pieczarek. Dodajemy pieprz i sól do smaku (trzeba pamiętać, że kasza jest już słona i z solą trzeba postępować ostrożnie żeby nie przesolić). Na koniec dodajemy jajko i całość dokładnie mieszamy.
Szynkę płuczemy i rozcinamy tak aby po zszyciu boków powstał możliwie duża kieszonka. Zszywamy (potrzebna jest długa igła i nitka) tak aby pozostawić otwór, przez który będzie można włożyć farsz. Wkładamy przygotowany farsz do środka szynki (pomagamy sobie upychając łyżką). Jak już nie możemy włożyć więcej (lub jeżeli farsz się skończył) zaszywamy szynkę do końca.
Na dno naczynia żaroodpornego wkładamy pozostałą część smażonej cebuli i pieczarek. Szynkę nacieramy czosnkiem (przeciśniętym przez praskę lub drobno pokrojonym) i solą (ok. 1/2 łyżeczki). Układamy szynkę po środku (zszyciem na dół). Wokół układamy listki laurowe, ziele angielskie i pokrojony w paski boczek. Całość posypujemy jeszcze solą (tu już zależy jak słone potrawy lubimy, można nic nie dać, ja dałam jeszcze ok. 1/2 łyżeczki) i zmielonym kminkiem. Odstawiamy pod przykryciem do lodówki na noc.



Rano wyjmujemy i podlewamy wodą (tak aby spód szynki był zanurzony na ok. 2 cm). Wstawiamy do piekarnika i włączmy piekarnik ustawiając temperaturę na 180 st. C. Od momentu osiągnięcia max. temperatury pieczenia pieczemy ok. 2 godzin. Sprawdzamy np. drewnianą wykałaczką czy mięso jest miękkie.


Kroimy szynkę tak aby widoczne było i mięsko i nadzienie. Powinna myć miękka i soczysta ale nie powinna się rozpadać. Proponuję też, jeżeli to możliwe pozbyć się nitki (przy krojeniu przeszkadza).

Co można jeszcze zrobić aby uatrakcyjnić danie:
1. Sos:
Ja przed podaniem wyjęłam spod szynki 1/2 sosu z cebulą i pieczarkami. Przełożyłam do oddzielnego garnuszka i zmiksowałam. Do takiego gotującego się sosu dodałam wymieszaną gęstą śmietanę (18%, ok. 1/2 szklanki) z 2 kopiastymi łyżeczkami mąki i 2 łyżkami wody. Zagotowałam i taki sos podałam oddzielnie w sosjerce. W ten sposób goście mają wybór sos grzybowy śmietanowy, gładki czy raczej taki bez-mleczny spod szynki.

2. Miodowa glazura:
Przed samym podaniem (szynka podgrzewała się pod przykryciem w piekarniku) można zdjąć przykrycie i posmarować szynkę płynnym miodem. Następnie wstawiamy szynkę z powrotem do piekarnika (180-200 st. C) z opcją grzania od góry lub termo-obieg na kilka minut. Tak aby szynka się nie wysuszyła, a skórka stała się zarumieniona na brązowo.

Smacznego!

poniedziałek, 22 lutego 2010

Sałatka z brokułów i brukselki

Uwielbiam przekąski. Najlepiej takie w formie sałatki. Pozwalają dotrwać do dania głównego bez burczenia w brzuchu. Są też nieocenione np. przy grillu. Można spokojnie delektować się lampką wina, abo np. małym pszenicznym piwkiem (albo innym specjałem - w zależności od upodobania) i bez ściskania w żołądku rozmawiać z przyjaciółmi spokojnie przyglądając się przypiekaniu grilowanych różności.
Dzisiaj zapraszam na taką właśnie przekąskę - baaardzo prostą i sympatycznie dopełniająca wstęp do dalszego biesiadowania - na sałatkę z brokułów i brukselki :)


Składniki:
  • 1 średni brokuł
  • 300-500 g brukselki
  • 3-4 jajka (ugotowane na twardo)
  • 50 g migdałów w płatkach
Sos jogurtowy:
  • 1/3 szklanki jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 mały ząbek czosnku (przeciśnięty przez praskę)
  • 1/2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 1/2 płaskiej łyżeczki cukru
  • sól, pieprz do smaku
Brukselki obieramy z zewnętrznych listków (jeżeli są np. wyschnięte lub uszkodzone), brokuły dzielimy na cząstki (na różyczki - wielkość taka jak na 1 raz na widelec). Gotujemy krótko w osolonej wodzie na pół-twardo (tu pozostawiam każdemu wybór jak bardzo warzywa mają być miękkie, ja wolę jak są raczej twardawe niż takie rozpadające się na widelcu, za miękkie nie wyglądają też ładnie).
Odsączamy warzywa na sitku. Wystudzone układamy na talerzu (półmisku). Jajka kroimy w ćwiartki i układamy na warzywach.


Całość polewamy sosem jogurtowym (powstaje z wymieszania wyżej przedstawionych składników, proporcje można dowolnie zmieniać w zależności od upodobania i smaku).

Na koniec posypujemy sałatkę prażonymi płatkami migdałowymi (płatki prażymy na złoty kolor na rozgrzanej patelni - bez tłuszczu - migdały są wystarczająco tłuste).

I to już koniec całej pracy - smacznego!

piątek, 22 stycznia 2010

Tort kawowy

W karnawale zawsze jest miejsce na słodkości! Zapraszam wszystkich miłośników kawy na torcik w wersji dla dorosłych. Jak bardzo będzie w wersji dla dorosłych zależy od wykonawcy. W mojej wersji głównie chodzi o aromat i kompozycję smaków. Każdy może jednak dokonać własnej modyfikacji, zgodnie z własnymi upodobaniami. Zapraszam na torcik z delikatną masą kawową w wersji powyżej lat 18 :).
Składniki - biszkopt:
  • 4 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 2/3 szklanki cukru pudru 2/3 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Składniki - masa kawowa:
  • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy (mój był bez cukru)
  • 1/2 litra mleka
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 cukier waniliowy 1 kostka miękkiego masła
  • ew. 2 żółtka
Dodatki:
  • 1/2-2/3 szklanki przegotowanej wody do nasączenia
  • 1 kieliszek whisky i cointreau (min. 20ml, w proporcji 2:1)
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżki kopiaste cukru pudru
  • 1 łyżka kopiasta kakao
  • 1-2 łyżki wody do lukru
  • 1 łyżka masła
  • czekoladowe ziarnka kawy
  • kakao do posypania
Biszkopt:
Białka ubijamy na sztywną pianę. Ciągle ubijając dodajemy stopniowo cukier puder a następnie po 1 żółtku. Do masy jajecznej wsypujemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Wlewamy do wcześniej przygotowanej tortownicy (20 cm średnicy, wysmarowanej np. masłem i wysypanej tartą bułką). Pieczemy 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st. C. Wyjmujemy ciasto z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia.

Masa kawowa:
Przygotowujemy budyń kawowy. Budyń szykujemy zgodnie z opisem na torebce z jedną różnicą. Do mleka dodajemy kawę rozpuszczalna i do takiego kawowego mleka dodajemy budyń rozmieszany z częścią odlanego zimnego mleka. Pozostawiamy do ostygnięcia, najlepiej pod przykryciem (jest szansa, że nie zrobi się na wierzchu gruba skórka, której nie należy dodawać do masy). Masło ucieramy z cukrem waniliowym i cukrem pudrem na gładką białą masę. Ważne aby masa była gładka i jednolita. Następnie dodaje my po 1 łyżce budyniu cały czas mieszając. Zużywamy ok. 80-90% budyniu. Dodajemy systematycznie po trochu i ucieramy na średnich obrotach to powinno ochronić naszą mesę przed chęcią rozwarstwienia się składników. Jeżeli jednak zauważymy, że masa zaczyna się rozwarstwiać to proponowałabym przerwać dodawanie budyniu. W sumie masa rozwarstwiona nie traci na s maku choć nie wygląda już tak ślicznie.
Do masy możemy dodać żółtka, poprawia to smak. Można dodać żółtka po prostu do masła utartego z cukrem i utrzeć przed dodawaniem budyniu. Dla tych, którzy obawiają się np. salmonelli (tort jest w wersji dla dorosłych więc nie zakładam, że będą go zajadać dzieci) są dwie drogi. Żółtka można ubić z 2 łyżkami cukru pudru, a następnie taki kogel-mogel utrzeć nad gorąca parą na gładką masę i po ostudzeniu dodać do utartego masła. Można też, roztrzepać żółtka z mlekiem, kawą i na takim "ulepszonym" mle ku przygotować budyń (trzeba tylko uważać aby żółtko się nie zwarzyło).

Dodatki:
Przygotowujemy nasączenie do ciasta z wody, soku z cytryny i alkoholu. Przygotowujemy rodzaj lukru-polewy kakaowej. Do garnuszka wkładamy cukier puder, kakao, masło i wodę. Całość dokładnie mieszamy do zagotowania.

Tort kawowy:
Biszkopt omiatamy z tartej bułki i kroimy na 3 plasterki. Układamy na paterze 1 krążek biszkoptu, i nasączmy delikatnie cytrynową wodą z alkoholem. Delikatnie polewamy przestudzonym lukrem (ja polewałam łyżką w cienkie zygzaki, nie musimy zrobić pełnej jednolitej warstwy polewy).

Lukier nie może być niestety całkiem chłodny (z założenia chłodny powinien się lekko krystalizować, co uniemożliwiłoby polanie ciasta), jego zadaniem jest podostrzyć i wzbogacić smak tortu, nie potrzeba więc go dużo. Całość lukru dzielimy na 2 części i tylko z 1/2 robimy użytek na pierwszym krążku tortu. Wkładamy krążek na 5-10 min. do lodówki (lukier całkowicie wystygnie). Następnie na wierzch wykładamy ok. 1/3 masy kawowej. Przykrywamy drugim krążkiem ciasta i powtarzamy całość (nasączamy, polewamy pozostałym lukrem, wkładamy do lodówki i smarujemy 1/3 masy). Po nałożeniu ostatniego krążka (u mnie to jest część która przylega to dna tortownicy - do góry nogami, jest całkowicie płaska) i jego nasączeniu, smarujemy całość pozostałą masą (wierzch i brzegi). Na wierzchu możemy uformować dowolne wzory.


Dekorujemy tort ziarnkami czekoladowymi. Tort powinien spędzić min. 4-5 godzin w lodówce. Przed podaniem posypujemy gorzkim kakem.

Smacznego!

niedziela, 10 stycznia 2010

Deser bez wszystkiego i ciasteczka-gwiazdeczki

W Święta stanęłam przed wyzwaniem. Przygotować deser - najlepiej wyglądający smacznie i do tego tak właśnie smakujący dla osoby, która ma wiele ograniczeń pokarmowych.
No więc tak, założeniem było aby deser był:
- bez galaktozy (czyli cukru mlecznego, co wyklucza masło, mleko i wszystko co chociaż leżało obok takich produktów),
- bez jajek (bez żółtka i białka),
- bez mąki pszennej, żytniej i generalnie glutenu.
Dość długo zajęło mi wymyślanie co by tu można stworzyć. Wszystkim dziękuję za podsuwane pomysły, przydały się bardzo! Dysponowałam listą produktów "dozwolonych" i z nich ułożyłam przepis. Może i Wam się przyda, bo przyznam, że nawet mi smakowało moje dzieło, a byłam pełna obaw. Tym bardziej polecam wszystkim "potrzebującym" taki oto eksperyment kulinarny -

Deser bez wszystkiego ...


... i ciasteczka-gwiazdeczki ...


Składniki - ciasto:
  • 1 szklanka mielonych orzechów włoskich (można zastąpić np. laskowymi)
  • 1 szklanka maki gryczanej
  • 1/2 -1 szklanka cukru (w zależności od tego jak słodko lubimy jeść)
  • 1 cukier waniliowy duży (16g)
  • 100 g tłuszczu roślinnego (ja dałam miękką margarynę, trzeba tylko sprawdzać skład, aby nie było w niej np. serwatki)
  • ok. 6 łyżek mleka kokosowego (potrzebna jest cała puszka - reszta będzie potrzebna do galaretek)
  • 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • mąka gryczana do podsypywania ciasta
Dodatki:
  • 1 puszka mleka kokosowego (6 łyżek zużywamy do ciasta)
  • 2 galaretki (ja użyłam malinowej i pomarańczowej)
  • 1 słoik konfitur (ja użyłam własnych konfitur wiśniowych z rumem, ale mogą też być inne najlepiej o niezbyt mdłym smaku).
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • woda
  • cukier puder do posypania
Z podanych składników zagniatamy ciasto. Może się trochę lepić, więc podsypujemy mąką gryczaną. Formujemy ciasto i wkładamy na ok. 2 godziny do lodówki.
Po wyjęciu z lodówki wałkujemy placki ok. 2 mm grubości i wykrawamy 3 koła (ja użyłam jako formy spodu od tortownicy o średnicy 16 cm). W jednym kole dodatkowo wykrawamy małe serduszka (albo inne kształty). Z pozostałego ciasta wykrawamy ciasteczka, wycinamy małymi kółkami środki. Pieczemy w ok. 190 st. C na lekko brązowy kolor (ok. 20- 25 min.)

Ciasteczka:
W 1/5 szklani zimnej wody namaczamy 1 łyżeczkę żelatyny. Po ok. 5 minutach rozpuszczamy żelatynę w kąpieli wodnej (wstawiamy szklankę do garnuszka z gorącą wodą i mieszamy, aż żelatyna całkowicie się rozpuści). Mieszamy rozpuszczoną żelatynę z 1/4 słoika konfitur. Układamy ciasteczka na papierze do pieczenia i wypełniamy środki gęstniejącą konfiturą. Po ok. 1/2-1 godz. obficie posypujemy ciasteczka cukrem pudrem i pozostawiamy do całkowitego stężenia (u mnie stały całą noc na blacie w kuchni).

Deser:
2 płaskie łyżeczki żelatyny namaczamy w 1/2 szklanki zimnej wody i po ok. 5 min. rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Mieszamy z 1/2 słoika konfitur (może być więcej).
Galaretki (każdą oddzielnie) rozpuszczamy w 1/2 zalecanej ilości wody (czyli po 1 szklance wody). Do stygnących galaretek dodajemy po 1/2 pozostałego po przygotowywaniu ciasta mleka kokosowego.
Na dnie małej tortownicy (16 cm. średnicy) układamy 1 upieczony krążek ciasta. Następnie wykładamy na niego 1/2 konfitur z żelatyną i wkładamy na 15 min. do lodówki. Na tężejącą konfiturę wylewamy 1 wystudzoną galaretkę zmieszaną z mlekiem kokosowym i ponownie wkładamy do lodówki. Gdy galaretka już nie jest płynna układamy na niej drugi krążek ciasta i ponownie wykładamy konfitury, a potem drugą galaretkę. Gdy druga galaretka zaczyna gęstnieć (ale jeszcze jest miękka) delikatnie układamy na niej ostatni krążek ciasta (z wyciętymi wzorkami) i delikatnie dociskamy, tak aby galaretka wypełniła wycięte miejsca na równi z wierzchem ciasta, ale aby ciasto się nie zatopiło.
Całość pozostawiamy w lodówce do całkowitego stężenia. Najlepiej jest przygotować deser dzień przed podaniem. Krążki ciasta są dość twarde w porównaniu z miękką galaretką i dobrze jeżeli mogą trochę zmięknąć (będzie łatwiej kroić).
Po wyjęciu z lodówki i zdjęciu tortownicy deser posypujemy cukrem pudrem i np. układamy na środku jedno z ciasteczek.
A tak wyglądało moje dzieło w środku:


PS.
1. Żeby galaretki nie wyciekły z tortownicy, przed rozpoczęciem układania pierwszego krążka, zaklejam wszystkie możliwe miejsca potencjalnego wycieku margaryną.
2. Galaretki wlewałam w momencie, jak zaczynały gęstnieć (chłodne).
3. Galaretki pięknie odchodzą od tortownicy. Trzeba tylko ostrożnie podważyć brzeg deseru i delikatnie rozsuwać tortownicę.
4. Deser kroiłam delikatnie ostrym nożem i nic się nie rozpadło i nie zgniotło!

Smacznego!