Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chlebki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chlebki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 października 2012

Toskański chlebowy placek

Każdy z nas ma takie ukryte tęsknoty … Powstają trochę nie wiadomo kiedy i nie wiadomo skąd. Czasem wystarczy obejrzeć zdjęcie pół lawendy, czy poczuć zapach rozmarynu i już nasze myśli przenoszą nas do gaju oliwnego, czy małej kafejki nad brzegiem morza Śródziemnego.
Czasem zdarza mi się czytać książki, w których losy bohaterów związane są nierozerwalnie z otaczającą przyrodą i kuchnią. Zamykając na chwilę oczy przenosimy się np. do Toskanii, delektujemy się wiejskim krajobrazem, czujemy zapach ziół nagrzanych w popołudniowym słońcu i potraw przygotowywanych domowym sposobem z lokalnych produktów. Razem z bohaterami opowieści kawałkiem świeżego pieczywa „wylizujemy” resztki sosu i oliwy… odkorkowujemy kolejną butelkę regionalnego wina …
No i rozmarzyłam się … Jedną z takich właśnie „smakowitych” książek czytałam latem. Znalazłam w niej też kilka przepisów i choć z reguły zawsze coś tam robię po swojemu to były one inspiracją jednego ze spotkań ze znajomymi. 
Zapraszam na takie właśnie wspomnienie po letniej lekturze - na płaski chleb toskański.


Składniki:
  • 1 łyżka stołowa suszonych drożdży (np. 2 torebki)
  • 1 łyżeczka brązowego cukru (jak nie am to może być zwykły)
  • 2 i 3/4 szklanki letniej wody
  • 3 łyżeczki soli
  • 6 i 1/2 szklanki mąki pszennej (może być taka zwykła, a nie chlebowa)
  • 1 szklanka mąki kukurydzianej
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • dodatki: gruba sól morska, posiekany rozmaryn (2 łyżki) i oliwa do smarowania chlebków.

Wodę, cukier, drożdże i 2 łyżeczki mąki mieszamy i odstawiamy na ok. 10-15 minut (aż "ruszą"). Dodajemy oliwę i sól i do tak wymieszanego roztworu dodajemy stopniowo mąkę (po szklance). Dokładnie mieszamy i wyrabiamy ok. 10 minut. Ciasto nie powinno się lepić, gdyby było za wilgotne to dodajemy trochę więcej mąki. Odkładamy ciasto do wysmarowanej oliwą miski na ok. godzinę. Gdy wyrośnie  (podwoi objętość) wyjmujemy ciasto i dzielimy na 2 części. Z każdej formujemy (nie wałkujemy tylko ugniatamy ręcznie) okrągły płaski placek. Ja chlebki "rozciągnęłam na papierze do pieczenia na blasze. Każdy miał ok. 30 cm średnicy (tak na oko po 2-3 cm od brzegu blaszki z każdej strony).  Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia.
Gdy ciasto wyrośnie spłaszczamy je delikatnie ręką (powstają takie małe wgłębienia), smarujemy oliwą posypujemy grubą solą i posiekanym rozmarynem. Nie należy się bać, ze rozmarynu będzie za dużo, prawdę mówiąc to większość zapachu się "wypieka".


Pieczemy w piekarniku nagrzanym do ok. 230 st. C przez ok. 25 minut (aż skórka będzie złota). Po wyjęciu z piekarnika można ponownie gorące chlebki posmarować oliwą (pędzelkiem).

Moim zdaniem koniecznie trzeba go zjeść zanim całkiem ostygnie, nie czekać do następnego dnia! Z resztą kto by się powstrzymał! I koniecznie odrywać kawałki ręką, krojenie pozbawia go specyficznego uroku (przestaje też być taki mięciutki, a skórka pachnąca) …

... i koniecznie „wylizywać” talerz kawałkiem takiego właśnie chlebka!

Moim zdaniem najlepiej smakują np. z gulaszem warzywnym, wszelkimi sosami i zwyczajnie z oliwą z oliwek z ziołami i czosnkiem! 

Smacznego! 

PS. A inspirację znalazłam w książce "Tysiąc dni w Toskanii" Marleny de Blasi.

niedziela, 1 maja 2011

Chleb żytni na zakwasie

Zapach domowego pieczywa rozchodził się po całym domu. Nie wiem co jest takiego magicznego w zapachu świeżo pieczonego chleba, że zaraz ma się ochotę złapać za taką świeżą pajdę i grubo posmarować masłem, takim chłodnym, prosto z lodówki.
Słuchałam, jak rozwijała się ożywiona dyskusja, kto tym razem będzie mógł zjeść piętkę. Na koniec stanęło na tym, że piętki są dwie i że przekroimy je na połowy. Tak żeby każdemu coś się dobrego dostało. W końcu to były święta i nie wypadało tak podstępnie rzucić się na taką chrupiąca i jeszcze ciepłą piętkę.

Zapraszam na klasyczny żytni chlebek, oczywiście na zakwasie, taki bez żadnych dodatków i ulepszeń.


Składniki:

  • 3 szklanki mąki żytniej chlebowej
  • 1,5 szklanki wody
  • 1 szklanka czynnego zakwasu żytniego (konsystencji gęstej śmietany)
  • 1 łyżka miodu
  • 2-2 1/2 łyżeczki soli
Do miski wsypujemy 1 szklankę mąki żytniej i wlewamy 1 szklankę wody, 1 szklankę zakwasu żytniego (powinien być czynny - dokarmiony np. wieczorem poprzedniego dnia) i miód. Łączymy wszystkie składniki do otrzymania jednolitej masy. Odstawiamy pod ściereczką na ok. 3 godziny.

Do "ruszającej" masy wsypujemy 2 szklanki mąki i dolewamy sól rozpuszczoną w ok. 1/2 szklanki wody. Wyrabiamy całość na jednolitą masę. Powinna być lepiąca i dość luźna. Jeżeli wyda nam się za rzadka, można dodać trochę mąki (wiele też zależy od wilgotności mąki i gęstości zakwasu, jeżeli jest rzadki to dodałabym dodatkowo do 1/2 szklanki mąki).
Odstawiamy do odpoczęcia na ok. 30 min. Następnie wykładamy ciasto łyżką do formy (moja miała 30 cm długości i została wysmarowana olejem i wysypana tartą bułką), wyrównujemy trochę powierzchnię, smarujemy olejem (nie obeschnie) i odstawiamy do wyrośnięcia, aż ciasto podwoi objętość (mojemu zajęło to ok. 4 godzin).

Foremkę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok. 210-220 st. C i pieczemy 15 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do ok. 190 st. C i pieczemy kolejne 30 minut.
Jeżeli mamy kamień w piekarniku (kamień powinien być w piekarniku od początku pieczenia - aby się dobrze nagrzał), to wyjmujemy chleb w foremki i dopiekamy taki stojący na kamieniu jeszcze ok. 10 min. (jeżeli nie mamy kamienia to po prostu pieczemy te 10 minut dłużej w foremce).

Wyjmujemy chleb z piekarnika i studzimy na kratce. Kroimy już całkowicie ostygnięty (inaczej będzie się kleił do noża).


Chlebek ma delikatną nutkę miodu i całe mnóstwo drobnych dziurek. To jeden z naszych ulubionych podstawowych chlebków. W zasadzie można dodać do niego dowolne ziarenka, czy inne dodatki.

Smacznego!

sobota, 3 kwietnia 2010

Kogucik wielkanocny

Miałam zamiar zdążyć na Weekendową Piekarnię # 67, ale jak to zwykle bywa było mało czasu itd ... Nic jednak straconego drożdżowy kogucik jest jak znalazł do upieczenia w Wielkanocna sobotę. Będzie ozdabiał świąteczny stół. Zawsze piekłam wieniec drożdżowy, a w środku wkładałam różności świąteczne - jajeczka, zielone gałązki i kurczaczki. W tym roku pora na zmiany! Czas na kogucika wielkanocnego.

Zapraszam!


Przepis zaczerpnięty z bloga chlebek.tv. Wszystko zgodnie z przepisem (dałam świeże drożdże).

Po zapleceniu kogucik wyglądał tak ...

... a po 20 min. wyrastania tak ...


Cytuję przepis za blogiem - chlebek.tv :)

"Kogucik wielkanocny – ciasto:

  • 330 g mąki pszennej
  • 25 g mąki żytniej (typ 2000)
  • 4 g drożdży instant lub 8 g świeżych
  • 180 g wody
  • 20 g miodu
  • 20 g masła roślinnego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oleju do smarowania
  • 1 jajko + łyżeczka soli do smarowania przed pieczeniem

Krok 1. Drożdże suche – wrzucam do miski bezpośrednio, drożdże świeże – rozpuszczam wcześniej w wodzie. Wszystkie składniki na ciasto umieszczam w misce, mieszam, po czym przekładam na blat i wyrabiam, aż będzie elastyczne.

Krok 2. Formuję w kulę, smaruję olejem i wkładam do miski. Przykrywam ściereczką i odstawiam na 1 h.

Krok 3. Po tym czasie wyjmuję z miski, dzielę na 5 części. Toczę wałeczki. I z wałeczków (obrazek pomocniczy niżej) formuję kogucika. Oczywiście możecie zrobić po swojemu. Ja kogucika układam na papierze do pieczenia.

Krok 4. Przekładam na blachę, przykrywam ściereczką i odstawiam na około 20-30 minut. W tym czasie nagrzewam piekarnik (do 220 C).

Krok 5. Po tym czasie kogucika smaruję rozkłóconym jajkiem z dodatkiem soli. Polecam też dodać 1 łyżeczkę wody. Takiego posmarowanego kogucika wkładam do nagrzanego do 220 C piekarnika i piekę około 20 minut. Ja wstawiam do piekarnika na tą półkę gdzie kogucik małe naczynko żaroodporne z wodą. Można i bez. Ogólnie – z naczynkiem – bardziej miękka skórka, bez – bardziej taka jakby chrupiąca, a miękkie w środku."

Zapraszam!

Życzę Wesołych Świąt i mokrego Dyngusa!

niedziela, 22 listopada 2009

Biały chleb pszenny na zakwasie

W tym tygodniu poprosiłam Danę z Leśnego Zakątka o radę. Mam w domu dwa małe głodomory, które ochoczo pałaszują moje wypieki. Kłopot tylko jest z chlebkiem. Dotąd zazwyczaj albo piekłam taki razowy, na zakwasie, żytni, z ziarenkami albo z płatkami. I zazwyczaj prawie cały zjadaliśmy my - tzn. dorosła część rodziny. Zdarzało się też upiec pszenny chlebek - ale zazwyczaj drożdżowy. Chciałam upiec coś na zakwasie dla dzieci, coś co będzie zjadliwe i nie będzie wchodziło w zęby i zostanie zjedzone bez marudzenia przez 6-9 latków.
Mój problem był jeszcze jeden, chciałabym móc przygotować taki chlebek nie tylko w wolne dni ale również w tygodniu, a ponieważ pracuję to musiałoby to być coś co można nastawić np. rano i upiec wieczorem.
Dana przygotowała dla mnie przepis! No nie tylko dla mnie - bo znam wiele takich pracujących mam, które jakby miały możliwość, to upiekłyby jakieś chlebkowe dzieło również w tygodniu. Nie omieszkam go jak najszybciej wypróbować! Ale zanim to się stało poleciła mi jeden ze swoich chlebków - biały chleb pszenny na zakwasie.
Mój chlebek zrobiłam tak z ok. 2/3 podanych przez Danę składników i ponieważ w moim najbliższym sklepie nie było twarogu!, dałam po prostu inny serek - taki jaki udało mi się kupić.
Zapraszam zatem na moje dzieło - poniżej podaję przepis Dany (pozwoliłam sobie na cytowanie bo nie ma praktycznie nic do dodania do Jej instrukcji), a w nawiasach moje modyfikacje.


Zgodnie z przepisem Dany wyprodukowałam moje dzieło metodą trzystopniową. Produkcję zaczęłam w czwartek wieczorem dokarmiając zakwas, w piątek rano zaczęłam I stopień przygotowań. Ciepłą piętkę zjadłam osobiście (a w zasadzie pół piętki) wieczorem w sobotę.

Składniki - I stopień:
  • 2-3 łyżki zakwasu
  • 100g wody (dałam 80 g)
  • 100g mąki pszennej chlebowej typ 1100 (dałam 80 g, pół na pół pszennej i żytniej)

Mieszamy i pozostawiamy pod przykryciem na 7-8 godzin.


Składniki - II stopień
- do zaczynu dodajemy:
  • 150g mąki pszennej chlebowej 1100 (dałam 100 g)
  • 150g wody (dałam 100 g)

Mieszamy i pozostawiamy pod przykryciem na 10-12 godzin.


Składniki - III stopień - do zaczynu dodajemy:
  • 150g mąki pszennej chlebowej 1100 (dałam 100 g)
  • 150g wody (dałam 100 g)


Pozostawiamy nie dłużej niż 4 godziny. Tym sposobem wyhodowaliśmy ciasto zakwaszone.

Składniki ciasta:

  • 800g ciasta zakwaszonego (u mnie 560 g)
  • 250g serka śmietankowego tłustego / taki w kostkach / (u mnie 150 g "Bielucha" naturalnego - czyli 1 pudełeczko)
  • 250g solanki / woda + sól / (u mnie 160 g wody z 2,5 łyżeczkami soli - takimi "z górką")
  • 620g mąki pszennej typ 550 (u mnie 410 g mąki chlebowej - okazało się, że w domu typu 550 nie miałam)

Opis Dany:
"Wszystko mieszamy i wyrabiamy / ja ręcznie / przez co najmniej 10 minut. Ciasto jest dość luźne, na początku trudno ulepić z niego kulę. Pozostawiamy go w naoliwionej misce na 3 godziny. Po każdej godzinie, wyjmujemy ciasto na blat dobrze posypany mąką i formujemy w kulę, umieszczając ją ponownie do miski. Za trzecim razem ciasto jest już bardziej stabilne. Wykładamy do koszyczka do ostatecznego wyrośnięcia.
W trakcie odgazowywania zużyłam trochę mąki i tak właśnie trzeba.
Piekłam na dobrze nagrzanym kamieniu, przez 10 minut w naparowanym piekarniku w temperaturze 250 st. Potem w opadającej jeszcze przez 35-40 minut. Chleb waży 1658g."

Przyznam, że wyrabiałam ciasto z pomocą robota (wyżej zdjęcia z produkcji ciasta zakwaszonego).
Tak wyglądało ciasto po pierwszym lądowaniu na stolnicy (po 1h wyrastania).

Tak po drugim wyrabianiu, przed wyrastaniem ...

i po wyrośnięciu.

Ciasto po ostatnim - trzecim wyrabianiu - w koszyczku do wyrastania chleba (obsypanym wcześniej mąka), przed wyrośnięciem.

Ciasto wyrośnięte, na łopatce do chleba, przygotowane do wędrówki do piekarnika.

Upieczony chleb - studzi się na kratce.

A tu już nie ma piętki:).

Chlebek po wyjęciu z piekarnika ma dość cienką ale super chrupiąca skórkę (żadnych twardych skorup) i delikatny mięciutki miąższ. Jest pyszny!

Zgodnie z przepisem Dany piekarnik i kamień były dobrze nagrzane. W celu zaparowania piekarnik na dnie postawiłam pokrywkę od żaroodpornego naczynia z 1/2 szklanki gorącej wody, a przy wkładaniu chleba do pieca dolałam jeszcze drugie pół. Chlebka nie ważyłam. Po wyjęciu wydawał mi się wieeelki. No tylko dzisiaj już go prawie nie ma.

Zapraszam i smacznego!

piątek, 9 października 2009

Chlebek bananowy z cynamonem

Jakoś nigdy nie miałam okazji upiec nic bananowego. Zawsze raczej tak na zimno, do deseru. Tym razem pozwoliłam bananom dojrzeć. Zastanawiam się, czy stan, w którym były, można jeszcze nazwać, że były dojrzałe. Domownicy oglądali je podejrzliwie pytając, czy na pewno mają tak sobie leżeć w kąciku. Przypominały mi takie banany, które w pierwszym odruchu uznałam za już niejadalne. Leżały na straganie, na ruchliwej indyjskiej ulicy w Madrasie. Były małe i miały jednolicie brązową skórkę. Moja wrodzona ciekawość nie pozwoliła mi jednak przejść obok nich obojętnie. Natura "próbowacza" kazała mi natychmiast je nabyć. Bananów jest wiele gatunków, ale u nas w zasadzie króluje jeden.
Wracając do moich baaardzo dojrzałych bananów to postanowiłam dzisiaj zamienić je na chlebek, taki o wilgotnym miąższu i z aromatem cynamonu i gałki muszkatołowej. Niezaprzeczalną zaleta jest prostota wykonania. Wystarczy miseczka, łyżka, poniższe składniki i można przekładać do foremki. Zapraszam!


Składniki:
  • 230 g mąki pszennej (ok. 1 i 1/2 szklanki)
  • 170 g cukru (ok. 3/4 szklanki)
  • 80 g masła (rozpuszczonego)
  • 2 jajka (roztrzepane)
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany
  • 2 -3 rozgniecione widelcem banany (ok. 3/4 szklanki)
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 cukier waniliowy (16g)
  • po 1/2 łyżeczki cynamonu i gałki muszkatołowej
  • szczypta soli
Wszystkie sypkie składniki łączymy w miseczce (mąkę, cukier, proszek, cukier waniliowy, przyprawy i sól) tak aby dokładnie były wymieszane.
Dodajemy masło (płynne, ale niegorące), jajka, śmietanę i banany. Wszystkie składniki mieszamy łyżką na jednolitą masę. Przekładamy do wysmarowanej olejem/masłem i wysypanej bułką tartą formy keksowej (wymiar 8 x 26 cm).


Wstawiamy do nagrzanego do 180 st. C piekarnika i pieczemy ok. 60 minut.


Po ostudzeniu ciasto kroimy. Jest aromatyczne i ma wilgotny miąższ. Tak naprawdę to raczej kategoria bardziej ciasta niż chlebka. W sam raz pasuje do herbaty z cytryną czy małego espresso.

Smacznego!

niedziela, 20 września 2009

La Taillaule, brioszka z Neuchâtel (WP#43)

Nie mogłam się zdecydować - brioszka czy chlebek z cukinią, ziemniakami i orzechami ... hmm ... Wszystkie propozycje Bei wydały mi się nader kuszące, a te dwie szczególnie. Nabyłam nawet wszystkie składniki i do ostatniej chwili zastanawiałam się co z tego wyniknie. Ostatecznie wypadło na brioszkę. Dawno już nie piekłam drożdżowego, tak na słodko i bez owoców.
Zapraszam na moje pierwsze dzieło w ramach wspólnego gotowania - Weekendowa Piekarnia # 43. Co tydzień podziwiałam nowe pomysły, ale jakoś nigdy nie udało mi się wyrobić czasowo, tak żeby zdążyć na dany weekend. Dzisiaj zapraszam na La Taillaule, brioszkę z Neuchâtel. Przepis cytuję za Beą, zdjęcia oczywiście prezentują moje dzieło, no i może gdzieś wkradł się mój komentarz.


Składniki:
  • 500 g mąki T45 (tortowej) - dodałam jeszcze 1 kopiastą łyżkę w trakcie wyrabiania
  • 2,5 łyżeczki drożdży w proszku (lub 20 g świeżych)
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 200-250 ml letniego mleka
  • 2 jajka
  • 60 g cukru
  • 10 g miodu
  • 75 g miękkiego masła
  • 100-125 g rodzynek
  • otarta skórka z 1/2 cytryny
  • + jajko do posmarowania
"Mąkę wymieszać z solą i drożdżami. Zrobić wgłębienie i umieścić w nim jajka, cukier, miód i mleko. Powoli wymieszać składniki, wyrobić gładkie ciasto (ok. 10 minut); możemy ewentualnie dodać odrobinę mąki, jeśli ciasto jest zbyt klejące, jednak nie więcej niż łyżkę za każdym razem. Następnie partiami dodawać masło i skórkę cytrynową i dalej wyrabiać. Na koniec dodać rodzynki i raz jeszcze wyrobić ciasto (ma być dosyć ‘miękkie’ i elastyczne).
Przełożyć je do miski, przykryć i odstawić do wyrośnięcia na ok. godzinę."


"Następnie złożyć ciasto kilka razy (można podzielić je na dwie mniejsze części) i spłaszczyć, formując mniej więcej kwadrat. Boki kwadratu złożyć do środka tak, by się stykały, a następnie zrolować ciasto. Umieścić je w natłuszczonej keksówce lub foremce chlebowej, przykryć i zostawić do wyrośnięcia na ok. 45 minut (do 3/4 wysokości formy)."
Moja brioszka została poskładana na różne sposoby (stolnicę odrobinę posypałam mąką) , ale tak, aby na koniec powstał wałek. Wszystkie połączenia i składania są na spodzie blaszki (wysmarowanej olejem i wysypanej bułką tartą).


"Po wyrośnięciu posmarować wierzch ciasta rozkłóconym jajkiem,


a następnie ponacinać (dosyć głęboko) ostrymi nożyczkami naprzemiennie – raz z lewej, raz z prawej strony.



Mniejsze brioszki pieczemy ok. 20-25 min w 200°C (jedną większą pieczemy ok. 45-55 minut); w połowie pieczenia możemy nieco obniżyć temperaturę, a jeśli brioszka zbyt szybko brązowieje – nakryć ją folią aluminiową."

Ja piekłam całą porcję w blaszce o wymiarach 10x30 cm. Pierwsze 20-25 min. w temperaturze 200 st. C, a potem zmniejszyłam do 180 st. C. Przykryłam też delikatnie ciasto folią po ok. 20 min. pieczenia.

"Tradycyjnie, po wyjęciu z piekarnika,

smaruje się brioszkę gładką konfiturą morelową i wodą; można też posypać ją zrumienionymi płatkami migdałowymi."

Nie miałam konfitur morelowych. Lubię jednak bardzo prażone płatki migdałowe i żeby chciały się przykleić posmarowałam wierzch ciasta syropem z konfitury wiśniowej. Trzeba tylko pamiętać, że ciemne konfitury "pomalują" nasze ciasto (i wierzch może być trochę lepiący), więc jeżeli ktoś nie chce potem niczym posypywać, to proponuję się zastanowić czy przyciemniać złociste dzieło czy nie.

Ja wczoraj rozkoszowałam się brioszką posmarowaną masłem i z wiśniowymi konfiturami z rumem :)
A cha ... i do porannej kawki też :)

Zapraszam!

wtorek, 25 sierpnia 2009

Delikatny pszenny chlebek

Dzisiaj nigdzie się nie spieszę. Ot taki miły, leniwy i ciepły sierpniowy poranek. Wprost prosi się o to, żeby dom zapachniał świeżym chlebem. Nie mogłam się zdecydować jaki upiec. Przy porannej kawie otworzyłam książkę "Pieczywo, smalce, masła, pasty, konfitury" (tłumaczenie Mary Tymińskiej książki "Brot & Aufstrich selbst gemacht") i musiałam rzucać monetą. Dwa chlebki wydały mi się szczególnie warte uwagi - Pomarańczowy chleb i Delikatne biało pieczywo z formy. Ostatecznie zdecydowałam się na ten drugi. Zapraszam na delikatny pszenny chlebek.


Składniki:
  • 500 g mąki pszennej
  • 1 paczka suszonych drożdży (7g)
  • 1 łyżeczka płynnego miodu
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • 2 żółtka
  • 1 jajko
  • 125 ml ciepłego mleka
  • 125 ml śmietanki kremówki
  • masło do smarowania formy
  • mąka do wysypania formy i na stolnicę

Do miski wsypujemy mąkę, drożdże i sól oraz wymieszane żółtka, jajko, mleko i śmietankę. Wyrabiamy gładkie ciasto.


Przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy na ok. 30 min. do piekarnika nagrzanego do ok. 50 st. C. Ciasto powinno wyrosnąć.


Wyjmujemy i ponownie wyrabiamy. Wykładamy na oprószona mąka stolnicę i formujemy wałek długości formy do pieczenia. W oryginalnym przepisie użyto metalowej blaszki o długości 30 cm. Mój chlebek powędrował do glinianej foremki o wymiarach 26 x 16 cm.


Foremkę wcześniej smarujemy masłem i wysypujemy mąką (ja użyłam otrąb, glinianą formę dodatkowo namaczamy w wodzie ok. 15 min. przed wysmarowaniem).
Nacinamy ciasto wzdłuż na głębokość ok. 1 cm. ...

i odstawiamy pod przykryciem na ok. 20 min. w temperaturze pokojowej.


Ponownie wyrośnięte ciasto smarujemy mlekiem (można np. skropić wodą) i wstawiamy do piekarnika:
- jeżeli użyliśmy formy metalowej - wstawiamy do gorącego piekarnika nagrzanego do ok. 200 st. C (termoobieg - 180 st. C), na dno piekarnika wstawiamy żaroodporne naczynie z wrzącą wodą (ok. 200 ml) i pieczemy ok. 40-45 min.,
- jeżeli pieczemy w glinianej formie - formę wstawiamy do zimnego piekarnika, na dno wstawiamy żaroodporne naczynie z wodą (ok. 200 ml) i pieczemy w ok. 190-200 st. C ok. 40-45 min. od osiągnięcia przez piekarnik odpowiedniej temperatury.


Wyjmujemy formę z piekarnika i czekamy 5-10 min. po czym wyjmujemy ciasto z foremki i czekamy do całkowitego ostudzenia.

Ja z próbowaniem wytrzymałam do drugiego śniadania - chlebek z masełkiem i leśnym miodem ze szklanką mleka. Dodam tylko, że mój synek powiedział - "O rety, ale pycha!".

Zapraszam i smacznego!

wtorek, 14 lipca 2009

Chlebek pszenny z koprem i szczypiorkiem

Dzisiaj upiekłam coś jakby "rustykalnego" - jeżeli w ogóle można tak mówić o jedzeniu. Zdecydowanie na słono - to znaczy do wędliny, sera czy różnych smalców, past i smarowideł raczej niesłodkich.
W moim ogródku rośnie szczypiorek, taki o cieniutkich pędach i to on nie dawał mi dzisiaj spokoju. Wołał mnie z grządki prosząc o skosztowanie. Zdecydowanie nie mogłam pozostać obojętna. Do tego w garnuszku na kuchennym blacie stał pęczek świeżego kopru. Każdy miłośnik kulinarnych doznań przyzna, że są smaki, którym trudno się oprzeć. Takie chętki przychodzą nagle, nie wiadomo skąd i nie dają spokoju dopóki się im nie ulegnie. Dla mnie dzisiaj przyszła pora na świeży szczypiorek i koperek. Postanowiłam zatrzymać te aromaty na kilka dni, tak aby móc po nie sięgnąć w każdej chwili i delektować się ich smakiem. Zamknęłam je w chlebie, takim odpowiednim na codzienne kanapki, jak i na spotkanie z przyjaciółmi.
Zapraszam na chlebek pszenny z koprem i szczypiorkiem.

Ciasto:
  • 400 g mąki pszennej
  • 120 g płatków owsianych
  • 250 ml ciepłego mleka (+ 1-2 łyżki do posmarowania chleba)
  • 1 torebka suszonych drożdży (7g)
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 i 1/3 łyżeczki soli
  • 1 pęczek szczypiorku
  • 1 pęczek koperku

Do miski wsypujemy mąkę, płatki owsiane, drożdże, cukier, sól i drobno pokrojony szczypiorek i koperek. Mieszamy składniki. Dodajemy mleko i wyrabiamy ciast (aż zacznie się odklejać od brzegów miski). Zostawiamy pod przykryciem na ok. 40 min. Następnie ciasto ponownie wyrabiamy i formujemy podłużny bochenek.

Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na kolejny 40 minut. Wyrośnięty chlebek nacinamy ostrym nożem i smarujemy mlekiem.


Czekamy jeszcze 5-10 minut i wkładamy do piekarnika nagrzanego do ok. 200 st. C. Pieczemy ok. 30-40 minut. Chlebek wyjmujemy.

Kroimy po ostygnięciu.

Chlebek jest dość ścisły i pozostaje świeży przez kilka dni. Najlepiej smakuje z pastę serową i pomidorkiem.
Smacznego!

niedziela, 14 czerwca 2009

Chlebek pszenny z cebulą

Dotąd starałam się piec tak aby dzieci jadły z nami. Pełne skupienia mlaskanie i "mamo mogę jeszcze" daje miłe uczucie komfortu ale ... oznacza rezygnację z części bardziej wyrazistych smaków. Tym razem postanowiłam upiec chlebek, który sprawi przyjemność dorosłym. Oznacza to zrobienie czegoś "trującego" (tak mówią moje pociechy) - czegoś z cebulą!
Zapraszam na aromatyczny, a zarazem delikatny i fantastycznie miękki chlebek pszenny z cebulą.


Ciasto:
  • 420 g mąki pszennej
  • 80 g mąki pszennej razowej
  • 165 ml wody
  • 150 mln mleka
  • 28 g świeżych drożdży
  • 1 i 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • 150 g cebuli

Wodę i mleko lekko podgrzewamy. Dodajemy cukier, drożdże i 1 łyżeczkę mąki i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 20 min.
Cebulę kroimy na drobne kawałki i podsmażamy na złoty kolor.
Wszystkie składniki łączymy i wyrabiamy ciasto, aż będzie odchodzić od brzegów miski.


Zostawiamy do wyrośnięcia na ok. 40-60 min.

Ponownie wyrabiamy i formujemy bochenek. Układamy na łopatce lub na blaszce na papierze do pieczenia (ja piekłam na kamieniu więc najpierw chlebek wyrastał na łopatce a potem powędrował na kamień do pieca).


Przykrywamy ściereczka i zostawiamy do wyrośnięcia. Jak chlebek podwoi objętość to smarujemy wierzch mlekiem i nacinamy.


Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 st. C i pieczemy ok. 10 min. Następnie zmniejszamy temperaturę do 180 st. C i pieczemy jeszcze ok. 20 min.


Przepis powstał na bazie jednej z receptur ze strony www.marions-kochbuch.de. Został poddany modyfikacjom tak, że to właściwie już inny przepis (ale chyba nie wypadałoby nie przytoczyć źródła inspiracji).

Zapraszam :)