Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2012

Proste ciasto czekoladowe

Przychodzą goście! Co prawda nie robię żadnego przyjęcia, ale coś dobrego zawsze jest mile widziane. Do tego jest zimno, za oknem śnieg przypomina o nadchodzących świętach! W takiej atmosferze nie ma wyjścia konieczne trzeba przygotować coś słodkiego, sycącego i trochę już świątecznego. Czasu trochę mało, więc potrzeba czegoś prostego i szybkiego.
Zapraszam na ciasto czekoladowe - chyba najprostsze jakie znam :)


Składniki:
  • 225 g miękkiego masła
  • 250 g brązowego cukru
  • 2 jajka
  • 100 g gorzkiej czekolady (najlepiej min. 70%)
  • 200 g mąki
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 150 ml gorącej wody
  •  esencja waniliowa
  • polewa czekoladowa: 100 g gorzkiej czekolady, 3 łyżki cukru pudru, 3 łyżki miękkiego masła

Masło ucieramy z cukrem przez ok. 10 min. Dodajemy jajka i ucieramy dalej na jednolitą jasna masę (cukier nie musi nam się całkowicie rozetrzeć). Czekoladę rozpuszczamy - najlepiej w kąpieli wodnej (szklankę z pokruszoną czekoladą wstawiamy do gorącej wody i mieszamy do rozpuszczenia). Dodajemy do do utartego masła. 
Na koniec stopniowo (ale dość szybko) dodajemy po trochu wody i mąki wymieszanej z kakaem, sodą i solą. Na koniec wkraplamy esencje waniliową. Mieszamy i wylewamy ciasto (jest dość rzadkie) do nasmarowanej masłem i wysypanej mąką (lub wyłożonej papierem) formy. Ja piekłam w tortownicy (średnicy ok. 25 cm), ale może być tż np. keksówka.


Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok. 180 st. C. Po ok. 25 minutach zmniejszmy temperaturę do 160 st. C i pieczemy kolejne 25 minut. Sprawdzamy ciasto patyczkiem - jak się nic nie przykleja to wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy do ostygnięcia.   
Ciasto można posypać kakaem i podać ciepłe np. z lodami lub polewą czekoladową. Ja postanowiłam posmarować je polewą czekoladową. Zależało mi, żeby było baaaaardzo czekoladowo! 

Polewa: czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy cukier puder i miksujemy, dodajemy masło i wszystko miksujemy na jednolity krem, którym smarujemy ciasto.

Na koniec możemy podać ciasto np. z bitą śmietaną i ciepłym sosem malinowym :)
Smacznego!

piątek, 30 listopada 2012

Świąteczny piernik z orzechami

"Mamo to już Święta!? Co tu tak pachnie!?" ... No tak, nic się w domu nie ukryje :) Nie ma najmniejszych szans, zwłaszcza jak ciasto zawiera aromatyczne przyprawy korzenne! Zapach rozchodzi się po całym domu i zaraz się wszyscy zbiegają i zaglądają do piekarnika, co też to się tam dzieje.
Tym razem postanowiłam nie spóźnić się z przepisem świątecznym i wypróbować stary rodzinny przepis. Taki zapisany w książce kucharskiej babci. To jest też jedno z tych ciast, które zawsze się udaje i pachnie po prosty fantastycznie. Tak sobie myślę, że to zasługa w równej mierze przypraw, jak i prawdziwego miodu z rodzinnej pasieki. 

Zapraszam wszystkich na świąteczny piernik z orzechami i figą!



Składniki:
  • 500 g mąki przennej
  • 250 g cukru pudru
  • 250 g miodu
  • 5 jajek (żółtka oddzielnie od białek)
  • 100 g miękkiego masła (margaryna w wersji bez-mlecznej)
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • karmel (z 10 g cukru i 2-3 łyżek wody)
  • opakowanie przyprawy do piernika (lub po płaskiej łyżeczce mielonych goździków, cynamonu i gałki muszkatołowej)
  • 150 g orzechów włoskich (pokrojone na kawałki)
  • skórka otarta (zeskrobana w paseczki) z 1/2 dużej pomarańczy
  • 100 g pokrojonych suszonych fig (można zrezygnować)

Przyrządzenie karmelu:
10 g cukry rumienimy na patelni, wlewamy 2-3 łyżki wody i zagotować. Wyłączyć gaz i odstawić.


Ciasto:
Miód jeżeli jest scukrzony lub bardzo gęsty lekko podgrzewamy (do rozpuszczenia się kryształków), a potem studzimy. Masło/margarynę ucieramy z cukrem pudrem dodając kolejno żółtka. Do masy dodajemy po kolei (cały czas ucierając) miód, sodę, sól, karmel, przyprawy. Na koniec stopniowo dodajemy połowę mąki i tworzymy jednolitą masę.
Białka ubijamy na sztywną pianę. Mieszamy z już przygotowaną masą i resztą mąki do połączenia składników. Dodajemy orzechy, figi i skórkę pomarańczową. Mieszamy.
Ciasto wylewamy do 2 podłużnych foremek (moje miały: 30x11 i 26x9 cm - nie mam 2 takich samych) wyłożonych papierem do pieczenia (albo wysmarowanych masłem/margaryną i obsypanych tartą bułką). 
Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C i pieczemy przez ok. 1 godzinę. 


Po upieczeniu cisto wyjmujemy z foremek i zostawiamy do ostygnięcia.

Smacznego!

PS. Proponuję zwrócić uwagę na mieszankę przypraw do piernika. Niektóre wydają się obfite, a w rzeczywistości zawierają dużo cukru pudru. Ważne, żeby były same przyprawy - ok. 3-4 łyżeczek. Jak będzie dużo cukru pudru to 1 opakowanie nie wystarczy i ciasto będzie takie mało piernikowe i słabo pachnące.  
Piernik możemy upiec kilka dni przed świętami i tak zachowa świeżość i pyszny smak. Miałam zrobić test, ile może postać. Niestety moja "próbka" zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Z 2 blaszek ciasta nie zostało już niestety nic. 
Polecam taki kawałeczek z kubkiem ciepłego mleka, niekoniecznie na święta!

 Wigilijny piernik

niedziela, 25 grudnia 2011

Migdałowe ciasteczka

Małe co nieco w świątecznym wydaniu, czyli kruche migdałowe ciasteczka. Takie delikatne, a zarazem uzależniające. Sięga się po nie jakby trochę nieświadomie, aż tu nagle okazuje się, że nie zostało już ani jedno.
Przyznam, że nie zawsze chce mi się wykrawać góry ciasteczek, zwłaszcza po pieczeniu serii pierniczków. Nie mogę sobie jednak odmówić takiego domowego, ciepłego i przytulnego zajadania kruchych słodkości do małej czarnej z mleczną pianką.
Zapraszam wszystkich na kruche migdałowe ciasteczka - łatwe, pyszne i przecudownie świątecznie domowe!


Składniki:
  • 1,5 szklanki mielonych migdałów
  • 2 szklanki pszennej mąki
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 250 g schłodzonego masła (w wersji bez-mlecznej margaryna)
  • 1 całe jajko
  • 2 żółtka
  • 1 cukier waniliowy
  • kilka kropli olejku waniliowego
  • szczypta soli
  • 1,5 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia
  • płatki migdałowe do przybrania
  • 1 jajko rozkłócone z 1 łyżką mleka do posmarowania ciasteczek (w wersji bez-mlecznej oczywiście bez mleka)
Mąkę, migdały, cukier puder, cukier waniliowy, sól i proszek do pieczenia mieszamy na stolnicy. Do wgłębienia na środku wbijamy 1 całe jajko i 2 żółtka. Dodajemy olejek waniliowy. Masło kroimy nożem na drobne części i wykładamy na wierzch. Wszystko razem kroimy, aż masło i jajka wymieszają się z sypkimi częściami ciasta.
Następnie zagniatamy całość na jednolite ciasto. Nie robimy tego zbyt długo, bo ciasto jest dosyć tłuste (migdały też są tłuste) i stanie się dość lepkie. Zawijamy w folię i odkładamy na ok. 2 godziny do lodówki.

Ciasto wałkujemy na cienkie placki - ok. 2-3 mm grubości (podsypujemy mąką, może się trochę lepić) i wykrawamy dowolne kształty. Ja wybrałam wersję świąteczną - gwiazdki, choinki, serduszka i trochę kwiatków. Układamy na blaszce, na papierze do pieczenia, i smarujemy jajkiem (z lub bez mleka). Na wierzchu układamy kilka płatków migdałowych i wstawiamy do piekarnika.

Pieczemy w temperaturze 180 st. C, na środkowej półce, aż ciasteczka zmienią kolor na złoto-brązowy (jasny brązowy).

Są kruche. Rozpływają się w ustach i mają okropną tendencję do znikania. Z mojego przedwczorajszego dzieła pozostało jedynie kilka sztuk.

Smacznego!

wtorek, 11 stycznia 2011

Śledzie w oleju

W Święta, ale i przy wszelkich innych okazjach nie może zabraknąć na stole śledzika. Najsympatyczniejsze jest to, że każdy może przyrządzić go po swojemu, w zupełnie niepowtarzalnej wersji. Nie wspomnę tu już nawet o całym mnóstwie przeróżnych śledzikowych specjałów, kuszących na sklepowych półkach.
Dzisiaj chciałabym przypomnieć taką wersję, jak mi się wydaje, najbardziej klasyczną z klasycznych. Zapraszam na wspomnienie, bo oryginał został już pożarty ze smakiem, śledzika w oleju. Takiego z ziołowa nutką!

Składniki:
  • 1 opakowanie filetów ze śledzi 250 g (mogą być też takie solone z beczki)
  • 1 duża cebula
  • 2-3 łyżeczki musztardy (ja daję sarepską)
  • 1/2 płaskiej łyżeczki ziaren kolendry
  • 1/2 szklanki oleju (ja dałam słonecznikowy)

Śledzie zalewamy w misce lub garnku wodą i odstawiamy na ok. 30 minut. Następnie wylewamy wodę i wlewamy świeżą (pozbywamy się nadmiaru soli). Po kolejnych 20-30 minutach śledziki opłukujemy i układamy po 2 filety np. na desce (skórką do deski) i smarujemy musztardą. Filety składamy posmarowanymi stronami do siebie i taką"rybkę" kroimy na kawałki (ok. 2-3 cm).
Cebulkę obieramy z brązowych łusek i kroimy na drobną kosteczkę. Mieszamy z ziarenkami kolendry.
W słoiku układamy na zmiany warstwy: cebulka - złożone kawałki śledzia -cebulka ... itd. Tak, aby na koniec zostało nam trochę cebulki na wierzch. Przyciskamy widelcem. Całość zalewamy olejem, zakręcamy i wstawiamy do lodówki na kilka dni.

Moim zdaniem śledzik jest najlepszy po 3-4 dniach, jak się dobrze przegryzie z musztardką, a cebulka zmięknie.

Te osoby, które nie bardzo lubią smak cebuli, mogą ja sparzyć przed włożeniem do słoika. Moim zdaniem taka cebulka, co prawda jest łagodniejsza, ale jakaś taka jakby za mało wyrazista i szklista.
Z podanych składników zrobiłam 1 średni słoiczek, więc jeżeli ktoś ma w domu śledziowych amatorów, to raczej trzeba by zrobić podwójną porcję.

Smacznego!

czwartek, 23 grudnia 2010

Ryba po grecku

Gdy nie ma zbyt wiele czasu najlepiej sprawdzają się klasyczne, wypróbowane rozwiązania. Boże Narodzenie to święto przy stole obfitującym w ryby w różnych wersjach. Dzisiaj przygotowałam coś wszystkim dobrze znanego i lubianego - rybę po grecku.
Zapraszam wszystkich zabieganych, z deficytem czasu na wymyślanie nowych i oryginalnych potraw. Jeżeli macie mało czasu jak, ja to, potrawa w sam raz dla Was. Prosta, smaczna, a na stole wcale nie wypada pospolicie!

Zapraszam!


Składniki:
  • 6 kostek mintaja (lub inna ulubiona ryba)
  • 2 jajka
  • mąka i tarta bułka do panierowania
  • 3 średnie marchewki
  • 2 średnie pietruszki
  • 1/4 niedużego selera
  • 2-3 średnie cebule
  • 1/2-1 słoik przecieru pomidorowego (ew. 2-3 łyżki koncentratu)
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 4 ziarnka ziela angielskiego
  • 2-3 listki laurowe
  • sól i pieprz do smaku
  • olej do smażenia
  • ew. łyżeczka cukru (jeżeli pomidory byłyby zbyt kwaśne)
  • woda
Marchewkę, pietruszkę i selera ścieramy na dużej łezce. Podduszamy na 2 łyżkach oleju. Cebulę kroimy w kostkę i smażymy na złoty kolor na łyżce oleju. Cebulę dodajemy do warzyw. Dolewamy ok. 1/2 szklanki wody, listki laurowe, ziele angielskie i dusimy ok. 5 minut. Na koniec dodajemy przecier pomidorowy, paprykę, doprawiamy solą i pieprzem - dusimy kolejne kilka minut. Ja dodałam do tego 2 łyżki oliwy z oliwek (nadaje to taki specyficzny posmak, który bardzo lubię, choć nie każdy podziela moją miłość do oliwy z oliwek).
Jeżeli warzywa wydawałyby się nam zbyt gęste to dodajemy trochę wody.

Rybkę obtaczamy kolejno w mące, rozmąconym jajku i bułce tartej. Smażymy rybki na oleju. Ja kostki przekroiłam na pół. Spróbowanie wszystkich 12-tu potraw stanowi często nie lada wyzwanie więc małe kawałki są wygodniejsze.

Dzisiaj rybki i warzywa (każde oddzielnie) powędrują do lodówki. Jutro przed podaniem rybki zostaną zapieczone w piekarniku, a warzywa podgrzane w rondelku. Na ostatnie 5 minut zapiekania rybki zostaną przykryte kołderką z warzyw.

Na koniec (po wyjęciu z piekarnika) posypię świeżą pietruszką i już!

Smacznego!

wtorek, 21 grudnia 2010

Domki z piernika - rodzinnie

Co roku piekliśmy ciasteczka na choinkę! W tym roku też szykowaliśmy się do wielkiego wspólnego ciastkowania. Po wielu rozmowach doszliśmy do wniosku, że w tym roku potrzebna jest nam jakaś odmiana.
Pieczenie i dekorowanie świątecznych ciastek ??? A może pierników ??? Na sam koniec postanowiłam, że tym razem będą pierniki. Choć nie tak całkiem ... powstały domki z piernika!
Przygotowanie ścianek zajęło mi sporo czasu. Dla dzieci zostało już dekorowanie i cieszenie się wspólną zabawą.

Zapraszam na domki z piernika ... na osiem domków z piernika!!!


Składniki - 1 porcja:
  • 400 g mąki
  • przyprawa do piernika
  • 1 łyżeczka sody
  • 140 g cukru pudru
  • 100 g miodu
  • 60 g masła
  • 2 jajka
Lukier - 1 porcja:
  • 25 ml białka (odmierzałam strzykawką po rozbełtaniu)
  • 94 g cukru pudru (przesianego bez grudek, drobno mielonego)
  • ew. barwniki spożywcze
  • ew. jeżeli lukier jest za gęsty dodajemy trochę soku z cytryny
Dodatki:
  • posypki cukrowe, cukrowe gwiazdki i kuleczki w różnych kolorach, ew. polewa czekoladowa

Ciasto i lukier przygotowujemy tak jak w przepisie na lukrowane pierniki.

Aby przygotować 9 zestawów ścianek na domki potrzebne są 3 porcje ciasta! Wzór domku - szablon - wzięłam ze strony tortownia.pl. Dodałam kilka elementów - wycięłam okienka w kształcie serduszek i małe kółeczko.
Wszystko wycinamy w surowym cieście (pieczemy na papierze do pieczenia) już to co chcemy mieć gotowe na końcu. Pierniki są twarde i nic by się nie dało z nich wyciąć po upieczeniu. Każdy może dowolnie coś tutaj zrobić. Można też uzyskać "witrażowe" szybki (w środek wyciętych miejsc na okienka wkładamy pokruszone landrynki i dopiero takie coś pieczemy, pod wpływem ciepła landrynki się rozpuszczą, a po wystygnięciu powinny wyglądać jak szybka). Konieczne jest też upieczenie podług.

Muszę przyznać, że konieczna jest męska pomoc przy kręceniu lukru. Potrzeba ok. 1 porcji lukru na 1 domek, no ostatecznie 2 porcje lukru na 3 domki.

No ale zabawa jest przednia ....


A efekt jest po prostu super! Nie licząc szczęścia dzieci.


Na koniec domki trzeba delikatnie skleić lukrem (na to potrzeba go najwięcej) i zostawić na godzinkę lub dwie aby zastygł całkowicie, a domek się nie rozpadł.

Zapraszam wszystkich, co mają jeszcze chociaż chwilkę czasu na pieczenie prostych, ale za to ślicznych, piernikowych dzieł!

niedziela, 12 grudnia 2010

Muffinki migdałowe

Wszędzie widać już Święta! Kolorowe choinki, rozświetlone ulice, no i ... dzikie tłumy dosłownie wszędzie!
Nie wiem jak Wy, ale ja raczej unikam przed świętami centrów handlowych, a do sklepu jeżdżę albo w nocy, albo idę do małego osiedlowego sklepu. Nie zawsze jednak udaje mi się uniknąć bieganiny i świątecznego rozgorączkowania, zdarza mi się uczestniczyć w zakupowym szaleństwie.
No, ale dzisiaj postanowiłam zafundować sobie chwilkę świątecznego wyciszenia i upiekłam całkiem już Bożonarodzeniowe ciasteczka. Muffinki w wersji świątecznej - migdałowe z cynamonową nutą!
W sam raz do szklanki mleka przed snem, lub przeciwnie na dzień dobry do porannej kawy!
Zapraszam!


Składniki:
  • 250 g mąki
  • 50 g mielonych migdałów
  • 100 g cukru pudru
  • 80 ml oleju
  • 30-32g cukru waniliowego
  • 2 jajka
  • 170 g kwaśnej śmietany (moja miała 18%)
  • 130 g jogurtu naturalnego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki sody
  • szczypta soli
Dodatki:
  • płatki migdałowe
  • cukier puder
Wszystkie sypkie składniki mieszamy. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy na gładką masę. Ja użyłam robota, ale jeżeli wcześniej połączymy oddzielnie wszystkie "mokre" składniki (jajko roztrzepiemy) to wystarczy energicznie wymieszać łyżką.

Ciasto wlewamy do foremek (ja użyłam silikonowych foremek wyłożonych papierowymi papilotkami) do ok. 3/4 wysokości. Posypujemy płatkami migdałowymi.


Pieczemy ok. 25-30 min. w piekarniku nagrzanym do ok. 180 st. C. Po upieczeniu wyjmujemy muffinki do ostygnięcia. Przed podaniem oprószamy cukrem pudrem.
Z podanych wyżej składników zrobiłam 16 ciasteczek. Nie są bardzo słodkie, więc jeżeli ktoś kocha słodkie ciastka, to można dodać małe co nieco cukru, na dodatek.

Smacznego!

czwartek, 18 listopada 2010

Sernik mocno czekoladowy

Ogarnęła mnie czekoladowa gorączka. Może to zasługa jesiennej, chodnej i wilgotnej pogody za oknem! Podobno dzięki czekoladzie możemy zapewnić sobie tak pożądaną dawkę endorfin - hormonu szczęścia. I z pewnością coś w tym jest, bo nawet nieduża kosteczka czekolady daje miłe uczucie błogości i pozwala przetrwać wiele przeciwności.
W zasadzie mogłam poprzestać na jednej czy dwóch kosteczkach czekolady, ale postanowiłam się trochę pomęczyć i stworzyć jakieś pyszniutkie dzieło - czekoladowe oczywiście.
Zapraszam więc na sernik, taki baaaardzo czekoladowy. Jest wyjątkowo kremowy i delikatny, ale jednocześnie niezwykle sycący.


Składniki - spód:
  • 1 szklanka mąki
  • 1/2 szklanki cukru
  • 100 g masła
  • 2 łyżki kakao
  • 2 żółtka
  • 1 płaska łyżka gęstej śmietany
  • szczypta soli
Składniki - masa serowa:
  • 1 kg białego sera (ja użyłam serka śmietankowego naturalnego Piątnicy)
  • 1 szklanka cukru (najlepiej drobnego)
  • 1 łyżka kaka (kopiasta)
  • 4 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 100 g miękkiego masła
  • 1 cukier waniliowy (32 g)
  • 1 budyń czekoladowy
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady (czyli 200 g, im większy udział kaka tym lepiej, moja miała 66%)
  • ew. 20 ml koniaku lub rumu (ja robiłam wersję dla dzieci więc zrezygnowałam, ale polecam)
Dodatki:
  • 1 puszka gotowego kajmaku kakaowego
  • dowolne dekoracje

Wszystkie składniki spodu zagniatamy na jednolite zwarte ciasto i wkładamy na 1-2 godziny do lodówki. Z ciasta wałkujemy okrągły placek i przykrywamy nim dno tortownicy, tak aby zawinąć brzeg na 1-1,5 cm. Moja tortownica miała na dnie papier do pieczenia i 24 cm średnicy.

Zapiekamy spód ok. 20 min. w temperaturze ok. 190 st. C. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy piekarnik do 160 st. C (do pieczenia sernika).

Przygotowujemy masę serową. Żółtka, masło, cukier i cukier waniliowy ucieramy na gładką masę. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i dodajemy do utartych jajek. Do tak wymieszanej masy dodajemy ser i kakao i dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Dodajemy budyń i ponownie dokładnie mieszamy.
Białka ubijamy na sztywną pianę w oddzielnym naczyniu i dodajemy ją do masy serowej. Całość dokładnie mieszamy i wylewamy masę serową do tortownicy (najlepiej jak brzegi tortownicy są wysmarowane tłuszczem i wysypane np. tartą bułką).

Sernik pieczemy w nagrzanym do 160 st. C piekarniku ok. 60-70 minut. Po tym czasie piekarnik wyłączamy i delikatnie uchylamy drzwiczki. Sernik zostawiamy do wystudzenia w piekarniku (ja wkładam między drzwiczki i ściankę trzonek od drewnianej łyżki i zostawiam np. na noc).

Wystudzony sernik jest w zasadzie gotowy do podania. Dla łasuchów jednak polecam wysmarowanie go dookoła np. kakaową masa kajmakową. Sernik wygląda wtedy jeszcze bardziej smakowicie. Poza tym gdyby nam np. pękł wierzch w trakcie stygnięcia, to po posmarowaniu, nie będzie tego widać.


Można też udekorować sernik dowolnymi dodatkami w zależności od okazji. U mnie serniczek jest pomalowany lukrem, takim jakiego się używa do dekorowania pierniczków.


Zapraszam wszystkich na kawałeczek czekoladowego serniczka :)

PS.
Serniczek jest bardzo czekoladowy, dość słodki i sycący. Proponuję wezwać "na pomoc" przyjaciół, aby z sukcesem sprostać wyzwaniu i pokonać taka dawkę czekolady !
Sernik doskonale nadaje się też na świąteczne ciasto!

Smacznego!

wtorek, 16 listopada 2010

Lukrowane pierniczki

Święta jeszcze daleko, ale jakoś tak ogarnęło mnie pierwsze w tym roku pierniczkowe szaleństwo. Zastanawiałam się jakie wybrać! Tyle możliwości i wersji i ile pięknych pomysłów na udekorowanie! Wybrałam moją ostatnią pierniczkową miłość. Ciemne ciasteczka, na których lukier wygląd po prostu ślicznie.
Dla wszystkich wątpiących w swoje siły wspomnę tylko, że lukrowane w ten sposób ciasteczka to mój debiut. To oznacza, że każdemu może się udać stworzyć własne dzieło.
Zapraszam wiec na pierwsze w tym roku pierniczki lukrowane w wydaniu świątecznym.


Składniki:
  • 400 g mąki
  • 2 łyżki kakao
  • przyprawa do piernika
  • 1 łyżeczka sody
  • 140 g cukru pudru
  • 100 g miodu
  • 60 g masła
  • 2 jajka
Glazura:
  • 1 jajko
  • 1 łyżka mleka
Lukier:
  • 1 białko
  • 150 g cukru pudru (przesianego bez grudek, drobno mielonego)
  • ew. barwniki spożywcze

Mąkę, kakao, przyprawę do piernika i sodę mieszamy w misce. Masło i miód rozpuszczamy w naczyniu na parze (np. na dno garnka wlewamy trochę wody, stawiamy na gazie/płycie i ustawiamy naczynie ze składnikami tak, aby gorąca para podgrzewała całość) mieszając, dodajemy cukier puder i ponownie mieszamy. Zdejmujemy naczynie z pary i dodajemy jajka (całość nie może być gorąca - jajka się zważą).
Płynną masę wlewamy do sypkich składników i mieszamy, wyrabiając dość zwarte i lepiące ciasto. Wykładamy na folię aluminiową lub wkładamy do woreczka i odkładamy do lodówki do następnego dnia.

Wyjmujemy ciasto z lodówki na 1/2-1 godzinę przed robieniem ciasteczek. Ciasto powinno być plastyczne. Wałkujemy cieniutkie placki (moje miały nie więcej niż 2 mm grubości) i wykrawamy ciasteczka. Najlepiej jeżeli mamy stolnicę lub matę i wałek nieprzywierający, ale jeżeli nie to delikatnie oprószamy mąką.

Ciasteczka pieczemy w temp. 175 st. C ok. 10 minut i następnie studzimy.
Wystygłe ciasteczka smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem i wstawiamy na kolejne 10 min. do piekarnika nagrzanego do 70-80 st. C.

Po wystudzeniu pierniczki powinny być błyszczące, suche i twarde. Teraz możemy je włożyć do szczelnego pudełka, polukrowane lub nie, i spokojnie czekać na święta.
Jeżeli ciasteczka chcemy polukrować, to mieszamy białko z cukrem w garnuszku ok. 10-15 min. Nie polecam używania do tego robota - nie chodzi przecież o ubicie piany, ale o ciągnący się lekko lukier. Jeżeli lukier na koniec będzie za gęsty, to dodajemy kilka kropli soku z cytryny. Ew. dodajemy barwnik spożywczy, aby uzyskać kolorowy lukier (lukier do wypełnień czy malowania większych powierzchni powinien być nieco rzadszy).
Malujemy ciasteczka wyciskając lukier (ja zrobiłam rożki z folii, z mała dziurką na końcu).

Zrobiłam mnóstwo różnych ciasteczek, ale dzisiaj pochwalę się dzwoneczkami i aniołkami.

Zapraszam do próbowania!

wtorek, 22 grudnia 2009

Wigilijna kapusta z grzybami i śliwką

Święta, Święta ... i przygotowania do Wigilii. Od kilku lat Wigilia jest u nas w domu. Zamieszanie z ubieraniem choinki i przygotowywaniem domu. Wiszą już różne świecące lampeczki! I chociaż w tym roku mam wyjątkowo mało czasu to i tak jestem pewna, że Wigilia będzie cudowna. Pełna ciepła i zachwyconych okrzyków dzieci szukających skarbów pod choinką.
Co roku też na Wigilię szykuję kapustę z grzybami i śliwką, bez żadnego mięska, lekko słodką i pachnąca lasem. Zapraszam!



Składniki:
  • ok. 1,5 kg kiszonej kapusty
  • 3 duże cebule (tak ok. 0,5 kg łącznie)
  • min. 50 g suszonych podgrzybków lub/i prawdziwków (im więcej tym lepiej)
  • ok. 150-200 g suszonych śliwek
  • 4-5 ziarenek ziela angielskiego
  • 2 duże lub kilka małych liści laurowych
  • 5-6 łyżek oleju
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminku
  • 1 łyżeczka (kopiasta) majeranku
  • sól do smaku (ja dałam ok. 1 płaskiej łyżeczki)
Grzyby zalewamy 2-3 szklankami gorącej wody (nie gotującej się) i odstawiamy pod przykryciem na ok. 1/2 - 1 godzinę (aby były miękkie).
Kapustę kroimy na drobniejsze części (ja wyjmuję partiami na deskę i kroję nożem w kratkę ok. 1,5 cm). Wkładamy do garnka i wlewamy 1-2 szklanki wody i wodę z grzybów (odciśnięte z wody grzyby zostawiamy do pokrojenia). Wstawiamy do gotowania. Dodajemy do garnka liście laurowe, ziele angielskie i pokrojone grzyby.
Cebulę kroimy na szóstki i potem w paseczki. Przysmażamy na złoty kolor na 2-3 łyżkach oleju. Dodajemy do kapusty. Na koniec dodajemy pokrojone śliwki.
Całość gotujemy ok. 1 godziny. Woda w garnku (a właściwie sos) powinien delikatnie przykrywać kapustę, tzn. kapusta nie powinna w nim pływać ale po lekkim naciśnięciu łyżką powinien na nią wpływać sos. Jeżeli wody jest za mało trzeba po prostu dodać trochę (ja dodaję gorącej z czajnika). W połowie gotowania dodajemy kminek i majeranek. Doprawiamy solą do smaku. Przed samym końcem gotowania dodajemy pozostały olej.

Kapustę najlepiej zostawić przynajmniej do następnego dnia, żeby się "przegryzła". Ja zazwyczaj zamrażam ją na 1-2 dni. Może też oczywiście leżeć w zamrażarce dużo dłużej.
To danie wyjątkowo proste, nie wymaga żadnych super zdolności kulinarnych i zawsze wychodzi (nawet przypalenie nie powoduje niejadalności potrawy!).

Smacznego!

środa, 16 grudnia 2009

Sernik z masą makową

Makowo-sernikowe szaleństwo! Nadszedł czas kiedy bez serniczka i maku obyć się wprost nie można. Sama nie wiem jak to było kiedyś - sernik kojarzył mi się z lekkim zakalcem i skórkami pomarańczowymi. Długo też go nie robiłam sama - jakoś tak się nie składało i byłam pewna, że zakalec będzie murowany.
Na szczęście takie teorie wywietrzały mi z głowy i bez przeszkód oddaję się sernikowym przyjemnościom podniebienia. Nie ma też jak serniczek - owoc domowych trudów. Te sklepowe albo są ciężkie albo jakby bardzo mączne. Trudno upolować naprawdę pyszną sztukę.
Ponieważ Święta za pasem zapraszam na sernik z masa makową, taki w prawdziwie świątecznym stylu.


Składniki - spód:
  • 85 g pokruszonych herbatników
  • 1 kopiasta łyżka kakao
  • 1 mały cukier waniliowy
  • 40 g roztopionego masła
  • ok. 400 g masy makowej (ja dałam prawie połowę puszki gotowej masy)
Składniki - sernik:
  • 800 g białego sera - zmielonego na gładka masę (ja dałam gotowy serek z pudełeczka)
  • 5 jajek (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 100 g miękkiego masła
  • cukier waniliowy (16g)
  • 1 budyń waniliowy
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
Składniki - polewa:
  • 100 g czekolady deserowej
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki wody
Dodatki:
  • 3-4 łyżki zmielonych orzechów włoskich
  • cukrowe śnieżynki
  • srebrne kuleczki
Wykonanie - spód:
Herbatniki, kakao i cukier waniliowy mieszamy i dodajemy roztopione masło. Łączymy wszystkie składniki (ja wymieszałam i porozcierałam łyżką w miseczce). Wysypujemy biszkoptowy spód do tortownicy i równomiernie rozmieszczamy w tortownicy (moja ma ok. 24 cm średnicy).

Masę makową wykładamy na kakaowy spód (ja "pokruszyłam" ją do tortownicy, proponuję nie próbować np. rozsmarowywać - herbatnikowy luźny spód poodkleja nam się z dna tortownicy).

Wykonanie - masa serowa:
Ucieramy żółtka z 1/2 szklanki cukru i cukrem waniliowym, dodajemy miękkie masło i ponownie ucieramy. Mieszamy dokładnie z serem. Następnie dodajemy wymieszany budyń z proszkiem do pieczenia i łączymy tak, aby powstała jednolita masa.
Białka ubijamy na sztywną pianę i po trochu dodajemy pozostały cukier puder (cały czas ubijając). Na koniec delikatnie mieszamy białka z masa serową tak aby powstała jednolita masa. Wykładamy do tortownicy.

Wstawiamy do nagrzanego do 160 st. C piekarnika i pieczemy 60-70 minut. Następnie wyłączamy piekarnik i pozostawiamy sernik w piekarniku do ostygnięcia przy uchylonych drzwiczkach.
Wystudzone ciasto wyjmujemy z tortownicy i przystępujemy do dekorowania - w końcu szykujemy wersję świąteczną!

W garnuszku podgrzewamy czekoladę, masło i wodę. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia i połączenia składników (nie doprowadzamy do zagotowania). Pędzelkiem do ciasta smarujemy ciepłą polewą brzeg ciasta.

Obsypujemy posmarowany brzeg zmielonymi orzechami włoskimi (mogą być też np. mielone migdały czy wiórki kokosowe). Wszelkie ew. nierówności naszego ciasta przestaną być widoczne, a sam serniczek zyska na wyglądzie.

Pozostałą w garnuszku polewę rozsmarowujemy na wierzchu sernika. Tu już od naszego upodobania zależy, czy pozostawimy go takim, czy udekorujemy. Ja posypałam serniczek cukrowymi śnieżynkami i srebrnymi kuleczkami.

Serniczek jest delikatny i kremowy. Doskonale komponuje się z czekoladą i masą makową.

Smacznego!

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Ciasteczka na choinkę - rodzinnie

Żadne przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia nie mogą się obejść bez ciasteczkowego szaleństwa. I tu mam na myśli taką rodzinna zabawę, kiedy nawet najbardziej zagorzali zwolennicy nie wchodzenia do kuchni zawijają rękawy i pomagają pociechom wałkować ciasto.
Ale żeby zabawa była naprawdę fajna dla wszystkich proponuję zaprosić znajomych, rozdzielić zadania i poświęcić 6-8 h na wspólną zabawę.
W tym roku ciastkowanie odprawiałam już po raz czwarty. Znajomi przynoszą - wałki do ciasta, stolnice, różnej maści polewy i posypki do ciasta. Ktoś przynosi jajka, a inni np. masełko i tak zaczyna się wielkie pieczenie ciastek. Potem wszyscy dostają własnoręcznie pomalowane ciasteczka gotowe do zawiązania sznureczków i powieszenia na choince.
Ciasteczka takie to także nieoceniony prezent dla dziadków i innych bliskich osób.
Zapraszam!


Krok I - plan działania:
1) zaprosić gości
2) rozdzielić zadania (kto i co ma przynieść)
3) zgromadzić potrzebne składniki
4) przygotować miejsce do pracy.

Krok II - Przemyśleć przepisy na ciastka!
U nas zazwyczaj pieczemy ciasteczka półkruche. Kruche zawierają za dużo masła i w dziecięcych ciepłych rączkach zaczynają się lepić.
Tak więc wykorzystuję taki przepis podstawowy na półkruche ciastka (unikam wówczas też pytań "ciociu a dlaczego "oni" mają więcej mąki a my mniej" itd., wszyscy zaczynają tak samo) i w zależności od upodobań dzieci szykuję kilka wariacji smakowych do wyboru (tak aby każde ciasto było inne).

Przepis podstawowy - 1 porcja ciasta:
  • 3 szklanki mąki
  • 1 kostka masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 cukier waniliowy (16g)
  • 3 jaka + 1 żółtko
  • 1 łyżka gęstej śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Dodatki:
Sprawiają, że każde ciasto staje się jedyne w swoim rodzaju, a dzieci mogą rozpoznać, które ciasto się piecze! Poniżej podaję kilka propozycji (w tym roku u mnie były pierwsze 3, można nie używać zapachów):
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka cynamonu + 2 krople olejku waniliowego
  • otarta skórka z 1 pomarańczy + 2 krople olejku pomarańczowego
  • otarta skórka z 1 cytryny + 2 krople olejku cytrynowego
Krok III - podział na zespoły i organizacja pracy!
1) Każdy zespół to 1 stolnica (najwyżej po 2 osoby, a najlepiej podzielić np. rodzinami).
2) Każdy zespół szykuje 1 rodzaj ciasta (z 1 porcji + 1 rodzaj dodatków).
3) Czas dzielimy na części: a) zagniatanie ciasta, b) wałkowanie i wycinanie (i pieczenie równolegle), c) ozdabianie. Pomiędzy tak ok. 1 h czasu na zabawę dla dzieci - pozwala dzieciom i rodzicom odpocząć :).
4) I na koniec podstawowa zasada - SAMODZIELNOŚĆ! My dorośli mamy tendencję do nieustannego poprawiania w stylu: "poczekaj ja ci rozbiję jajko", "uważaj! przesypałaś mąkę", albo ciągle narzekamy, że za dużo albo za mało albo że leci na podłogę (a to też cenna uwaga - podłogę koniecznie szorujemy przed przyjściem gości, w razie czego "się wykorzysta" ). Jedyna rzecz, która jednak pozostaje w gestii rodziców to operacje z ostrym nożem i piekarnik. Tak więc łykamy coś na uspokojenie i pozwalamy przesypywać mąkę, rozbijać jajka, kroić masło ...


zagniatać itp. ...

Na koniec pomagamy uformować jednolite ciasto (jeżeli jest za gęste to dodajemy łyżkę wody, jak za rzadkie to podsypujemy mąką). Wkładamy ciasto na ok. 1 h do lodówki. Oczyszczamy stolnice.
Po wyjęciu ciast z lodówki odkrawamy po kawałku ciast do rozwałkowania i wycinania (dobrze jeżeli foremek jest dużo, żeby był wybór i nie było bitwy o każdą z nich).

Jedni pomagają dzieciom w wałkowaniu, a inni w tym czasie pieką ciastka w 180 st. C z termoobiegiem - ok. 20 minut (proponuję patrzeć czy się zarumieniły, wtedy są gotowe). Różne rodzaje ciasta będą miały różny kolor (najjaśniejsze na zdjęciu są ciasteczka pomarańczowe, strzałka jest np. cynamonowa, a najciemniejsze to kakaowe dzieła).

Jak już wszystko zostało powycinane dzieci biegną się bawić, a dorośli dopiekają ciastka.
Jak wszystkie ciasteczka zostają upieczone dzielę je na równe części (tzn. po tyle samo np. gwiazdek, dzwonków itd., ale w różnych rodzajach ciasta) - tyle ile jest zespołów.
Różnego rodzaju posypki wędrują na różne spodeczki i talerzyki. W garnku z ciepłą wodą rozpuszczam polewy, które następnie przelewam do kubeczków i do każdego wkładam czysty pędzelek. Można zaczynać dekorowanie!

Zadaniem dorosłych jest utrzymywać polew w stanie płynnym (najlepsze są kubki, które można wstawić na chwilę do garnka z nagrzaną wodą, żeby polewy od nowa się rozpuściły).

I tak oto powstają niezapomniane dzieła, owoc wspólnej pracy całych rodzin.

Polecam!

PS. Dziurki w ciastkach zrobione zostały przed upieczeniem - słomką do napojów.

sobota, 12 grudnia 2009

Śledzie w jogurtowo-majonezowym sosie

Zapachniało już Świętami Bożego Narodzenia i mnie również powoli ogarnia radosny nastrój. Święta to taki magiczny czas, kiedy wszyscy starają się być jakby trochę lepsi. Boże Narodzenie to też jedno z najbardziej rodzinnych świąt, kiedy nikt nie powinien czuć się samotny i smutny.
W naszej tradycji to nie tylko choinka i Mikołaj ale również spotkanie przy wigilijnym stole, a na nim tradycyjnie dwanaście potraw. Przyznam, że to praktycznie jedyny moment w roku kiedy robię domowy makaron (do klusek z makiem). Ale nie tylko Wigilia jest ważna. Kolejne dni to zazwyczaj także spotkania w gronie rodzinnym, przyjaciół. Tu również na stół trafiają smakowitości, często szykowane tylko w okresie Bożego Narodzenia.
No ja także przygotowuję się już do Świąt i po zastanowieniu stwierdziłam, że jakoś niezbyt wiele potraw na moim blogu jest takich prawdziwie Bożonarodzeniowych! (oj chyba jedynie serniczek z czekoladą się tu mieści). No może jest kilka takich, które można wykorzystać w okresie Świąt. Koniecznie muszę to naprawić. Dzisiaj zacznę skromnie - od śledzi w jogurtowo-majonezowym sosie. Zapraszam!

Składniki:
  • 5 filetów śledziowych z matiasa
  • 1 duże jabłko (słodki winny smak)
  • 3-4 ogórki kiszone lub konserwowe
  • 1 większa cebula
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżki (kopiaste) majonezu
  • 2 łyżki (kopiaste) gęstego jogurtu
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/2-1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • pieprz do smaku (najlepiej biały)
Filety wkładamy do naczynia z wodą i moczymy ok. 2 godzin. W międzyczasie przynajmniej raz zmieniamy wodę. Śledzie są bardzo słone i dzięki temu stracą trochę soli. Możemy po 2h spróbować czy już są dla nas dobre (jeżeli nadal wydają się za słone to proponuję wymienić wodę i pomoczyć jeszcze 1/2 h i znów sprawdzić). Ten moment jest bardzo ważny - jeżeli śledzie będą za słone to cała potrawa potem taka właśnie będzie (możne wtedy do już gotowych śledzi np. dorobić więcej sosu, ale nie ma gwarancji, że uda się "rozcieńczyć" słony smak).


W czasie gdy śledzie kąpią się w wodzie szykujemy sos. Ogórki obieramy ze skórki i kroimy na małą kostkę. Cebulę obieramy i również kroimy w kosteczkę, wykładamy na sitko i przelewamy gorącą wodą (straci trochę ostrości smaku).
Jabłko kroimy w drobną kostkę i skrapiamy cytryną (nie musimy użyć całego soku). Pokropione cytryna jabłko nie ściemnieje (jeżeli skropimy zaraz po pokrojeniu). Wszystko wkładamy np. do miski.

Śledzie wyjmujemy z wody, osuszamy np. papierowym ręcznikiem i kroimy na dowolne części. Ja pokroiłam w takie malutkie dzwonka (na jeden raz na widelec). Wkładamy do pokrojonych warzyw.


Na koniec łączymy majonez i jogurt z ziołami, cukrem i pieprzem. Zalewamy śledzie i wszystkie składniki mieszamy. Odstawiamy na ok. 2 h do lodówki. Wszystkie składniki się wtedy pięknie połączą.

Nie solimy! Sól ze śledzi przejdzie do całej potrawy. Na koniec próbujemy czy całość nie jest np. za mało pikantna i ew. dodajemy pieprzu i jeszcze trochę ziół. Sosu można wyprodukować dowolna ilość. Ja daję tyle samo jogurtu i majonezu ale można przed zalaniem śledzi spróbować i zdecydować czy wolimy bardziej majonezowy czy bardziej jogurtowy smak (mniej lub bardziej ziołowy) i dodać trochę więcej któregoś składnika.

Smacznego!

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Kremowy sernik z czekoladą

Leniwe czerwcowe popołudnie. Siedzę w cieniu powojnika. Kwitnie pięknie - chabrowe odcienie, ciemny róż, głęboki fiolet i biel - po prostu śnieżnobiała. W zasadzie to nie jedno pnącze ale kilka splecionych razem i przeplatających się wzajemnie. Tworzą na pergoli gąszcz pędów, liści i kwiatów. Rosną tu od lat. Pergola stoi obok niewielkiego domku w sercu sadu. Przed domem ogromna rabata kwiatowa pełna różnych kwitnących roślin - złociste wiesiołki, błękitne ostróżki, róże i wiele innych kwiatów, których nazw nawet nie znam, chciwie wyciągających płatki do słońca. Rozkoszuję się sielskim krajobrazem. Wokół słychać ciche brzęczenie pszczół i śpiew ptaków. Czasem z oddali dobiegają odgłosy wsi - głównie zwierząt gospodarskich. W większości pasą się na pobliskich łąkach, tylko tegoroczne cielaczki zostały w oborach. Na żniwa jeszcze za wcześnie, spokoju nie zakłóca warkot maszyn rolniczych. Zresztą jest niedziela, a w niedzielę zawsze panuje tu szczególny spokój i odświętna atmosfera.
Na stole pod pergolą stoi talerzyk, sięgam po niego i ... tak smakuje pełnia szczęścia ... Zastanawiam się, czy gdyby nie ten spokój i piękno chwili i możliwość dzielenia jej z przyjaciółmi, to czy ten mały kęs serniczka smakował by tak dobrze ...
Zapraszam na domowy sernik z czekoladą. Czekoladą deserową w spodzie i białą w serniku, specjalnie dla miłośników czekolady. W tym ciasteczku znalazła się z myślą o czerwcowej solenizantce - miłośniczce czekolady.



Spód:
  • 100-120 d pokruszonych herbatników śmietankowych
  • 2 kopiaste łyżki mielonych migdałów
  • 50 g masła
  • 50 g gorzkiej czekolady deserowej

Herbatniki kruszymy na drobne kawałki i dodajemy mielone migdały. Masło i czekoladę rozpuszczamy w garnuszku i dokładnie łączymy z herbatnikami. Mieszamy, aż uzyskamy jednolity czekoladowy kolor spodu. Wykładamy na tortownicę (wysmarowaną i wysypaną mąką razową pszenną). Dociskamy łyżką do dna.


Sernik:
  • 1 kg zmielonego sera
  • 6 jajek (żółtka oddzielnie od białek)
  • 100 g miękkiego masła
  • 1 budyń śmietankowy
  • 1 cukier waniliowy
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 g białej czekolady

Ucieramy żółtka z 3/4 szklanki cukru pudru i 80 g masła na białą masę. Dodajemy ser, budyń, cukier waniliowy i proszek do pieczenia. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Rozpuszczamy czekoladę z pozostałym masłem i dodajemy do masy serowej. Białka ubijamy na sztywną pianę i pomału dodajemy pozostały cukier puder. Łączymy ubite białka z masa serową i szybko mieszamy. Wykładamy do tortownicy.


Pieczemy ok. 60 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni C. Uchylamy drzwiczki piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia w piekarniku. Serniczek trochę opadnie ale nadal będzie kremowy i delikatny.

Smacznego!

PS. Dodam, że przed podaniem serniczek spędził kilka godzin w lodówce.