Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torty i torciki i desery wykwintne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torty i torciki i desery wykwintne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2012

Proste ciasto czekoladowe

Przychodzą goście! Co prawda nie robię żadnego przyjęcia, ale coś dobrego zawsze jest mile widziane. Do tego jest zimno, za oknem śnieg przypomina o nadchodzących świętach! W takiej atmosferze nie ma wyjścia konieczne trzeba przygotować coś słodkiego, sycącego i trochę już świątecznego. Czasu trochę mało, więc potrzeba czegoś prostego i szybkiego.
Zapraszam na ciasto czekoladowe - chyba najprostsze jakie znam :)


Składniki:
  • 225 g miękkiego masła
  • 250 g brązowego cukru
  • 2 jajka
  • 100 g gorzkiej czekolady (najlepiej min. 70%)
  • 200 g mąki
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 150 ml gorącej wody
  •  esencja waniliowa
  • polewa czekoladowa: 100 g gorzkiej czekolady, 3 łyżki cukru pudru, 3 łyżki miękkiego masła

Masło ucieramy z cukrem przez ok. 10 min. Dodajemy jajka i ucieramy dalej na jednolitą jasna masę (cukier nie musi nam się całkowicie rozetrzeć). Czekoladę rozpuszczamy - najlepiej w kąpieli wodnej (szklankę z pokruszoną czekoladą wstawiamy do gorącej wody i mieszamy do rozpuszczenia). Dodajemy do do utartego masła. 
Na koniec stopniowo (ale dość szybko) dodajemy po trochu wody i mąki wymieszanej z kakaem, sodą i solą. Na koniec wkraplamy esencje waniliową. Mieszamy i wylewamy ciasto (jest dość rzadkie) do nasmarowanej masłem i wysypanej mąką (lub wyłożonej papierem) formy. Ja piekłam w tortownicy (średnicy ok. 25 cm), ale może być tż np. keksówka.


Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok. 180 st. C. Po ok. 25 minutach zmniejszmy temperaturę do 160 st. C i pieczemy kolejne 25 minut. Sprawdzamy ciasto patyczkiem - jak się nic nie przykleja to wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy do ostygnięcia.   
Ciasto można posypać kakaem i podać ciepłe np. z lodami lub polewą czekoladową. Ja postanowiłam posmarować je polewą czekoladową. Zależało mi, żeby było baaaaardzo czekoladowo! 

Polewa: czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy cukier puder i miksujemy, dodajemy masło i wszystko miksujemy na jednolity krem, którym smarujemy ciasto.

Na koniec możemy podać ciasto np. z bitą śmietaną i ciepłym sosem malinowym :)
Smacznego!

czwartek, 10 lutego 2011

7 urodziny i tort z jabłkiem

Oj, jakoś tak ten czas leci !!! Dopiero co mój synek robił sałatkę 6-latka, a tu już na torcie 7 lat! Miało nie być żadnej śmietany, czekolady i temu podobnych rzeczy. Przyplątało się jakieś uczulenie - zawsze się to przytrafia w styczniu-lutym - po czekoladowo-śmietankowym okresie trwającym nieprzerwanie od Mikołajków, przez Święta, Sylwestra i kolejne rodzinne uroczystości.
Powstał więc pomysł na tort z nadzieniem jabłkowym. Niezbyt słodki, aromatyczny i świeży. Najlepiej jakby został oblany galaretką i z owocami. No ale cóż począć, jak marzeniem jest choć trochę śmietanki? Ostatecznie skończyło się na nadzieniu jabłkowym i śmietance dookoła.
Jednak 1/4 ciasta została przygotowana właśnie bez śmietanki i z galaretką (niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia) i też było pyszne!

Niezależnie od wersji zapraszam na tort urodzinowy z nadzieniem jabłkowym!


Składniki - ciasto:
  • 3 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • 2/3 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Składniki - nadzienie jabłkowe:
  • 1 kg jabłek (kwaskowe i winne - np. renety)
  • 1 cukier waniliowy
  • 3 goździki
  • 1/4 płaskiej łyżeczki cynamonu
  • 4 łyżeczki cukru (lub do smaku)
  • 3/4 szklanki wody
  • 2 łyżeczki żelatyny
Składniki - śmietanka:
  • 500 ml śmietanki kremówki 36%
  • 2 torebki śmietan-fix
  • 1 cukier waniliowy
  • 2-3 kopiaste łyżeczki cukru pudru
  • 3 krople barwnika spożywczego
Dodatki - opcjonalnie:
  • 1/3 szklanki przegotowanej wody
  • 1 łyżka soku z cytryny

Białka ubijamy na sztywną pianę i stale ubijając pomału dodajemy cukier puder, a na koniec żółtka. Mąkę, sól i proszek do pieczenia mieszamy. Dodajemy na jeden raz do piany i szybko mieszamy na jednolita masę.
Ciasto rozsmarowujemy na równy placek na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (ja posmarowałam papier dodatkowo olejem).
Od razu wstawiamy do nagrzanego do 180 st. C piekarnika i pieczemy ok. 25 min. Po upieczeniu ciasto studzimy i kroimy np. na 3 równe paski (ja odkroiłam najpierw brzegi, aby uzyskać równą linię).

Jabłka obieramy ze skórki, wykrawamy gniazda nasienne i kroimy jabłka w drobna kostkę. Żelatynę zalewamy 1/3 szklanki chłodnej wody i odstawiamy do namięknięcia. Dusimy jabłka z goździkami, cynamonem, cukrem pudrem, cukrem i 1/2 szklanki wody. Ja staram się, aby część jabłek się rozpadła, a część pozostała w formie kosteczek. Na koniec do podduszonych jabłek dodajemy namięknięta żelatynę i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia i wymieszania z jabłkami. Całość odstawiamy do ostygnięcia.

Układamy na paterze/tacy pierwszy pasek ciasta i wykładamy na wierzch równomiernie 1/2 nadzienia jabłkowego. Na jabłkach układamy drugi kawałek ciasta i delikatnie nasączmy połową sody z cytryną. Ponownie wykładamy pozostałą część nadzienia jabłkowego. Przykrywamy ciastem i nasączmy pozostała wodą z cytryną.
Całość wkładamy na ok. 30 min. do lodówki.

Śmietankę ubijamy. Dodajemy wymieszane fixy, cukier waniliowy i cukier puder. Ubijamy do połączenia składników i uzyskania sztywnej masy. Odsmarowujemy z wszystkich stron cisto przełożone nadzieniem jabłkowym. Wygładzamy np. ciepłym nożem (ja użyłam grzebienia do masy).
Przyznam, że przed okładaniem śmietaną od ciasta odcięłam 1/4 i oblałam dookoła tężejącą galaretką i łódkami mandarynek (galaretkę pomarańczową rozpuściłam w 1 i 2/3 szklanki wody). To specjalnie dla gościa, który żadnego mleka jeść nie może. Też wyglądało atrakcyjnie.
Tak więc to co widać na zdjęciu to 3/4 ciasta i cała śmietanka, ale śmietanki z powodzeniem starczy na całe ciasto.


Zostawiamy kilka łyżek bitej śmietanki i zabarwiamy barwnikiem spożywczym Dekorujemy wedle upodobania.
Wkładamy na kilka godzin do lodówki.

PS. Jak bardzo słodkie będzie ciasto zależy tylko od nas, można dodać więcej cukru np. do śmietanki czy jabłek i zrobić słodsze.

Smacznego!

niedziela, 2 stycznia 2011

Tort pomarańczowy

Sylwestrowy wieczór i powitanie Nowego Roku! Zawsze odświętnie, zawsze przy odgłosach wystrzałów fajerwerków i strzelających butelek szampana!
Ale czy można sobie wyobrazić taką noc bez jakichś miłych dla podniebienia przekąsek, czy wykwintnych słodkości? Jak dla mnie to zdecydowanie byłaby to profanacja. Takie wejście w nowy rok byłoby wielce niestosowne. Dlatego też niezależnie, czy świętujemy zmianę roku w domowym zaciszu, czy na spotkaniu z przyjaciółmi, czy w końcu na wielkim balu, miło jest delektować się słodkościami cieszącymi zarówno podniebienie, jak i oczy.
Dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji na wielkie świętowanie nie ma jeszcze nic straconego! W końcu właśnie zaczął się Karnawał! Czas radości, tanecznego szaleństwa i nieskrępowanych niczym eksperymentów kulinarnych!

Zapraszam więc na taki właśnie mały eksperyment - tort pomarańczowy!


Składniki - ciasto:
  • 2 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1 cukier waniliowy
  • 2/3 szklanki mąki
  • 1 łyżka kakao
  • 2/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/3 kostki masła
  • 1/3 tabliczki gorzkiej czekolady
Składniki - nasączenie ciasta:
  • 1/2 szklanki wody (może być trochę mniej)
  • sok z 1/2 małej cytryny (ok. 2 łyżki)
  • 1 kieliszek likieru pomarańczowego (ja dałam cointreau - ok. 40 ml), ale może być też po prostu wódka
Składniki - warstwa pomarańczowa:
  • 1 galaretka pomarańczowa
  • 1 niepełna szklanka wody
  • 3 pomarańcze
Składniki - masa śmietankowa:
  • 500 ml śmietanki kremówki (moja miała 36%)
  • 250 g serka mascarpone
  • 1 galaretka pomarańczowa
  • 2/3 szklanki wody
  • 1 cukier waniliowy
  • cukier puder do smaku (ja dodałam 2 kopiaste łyżeczki)
Składniki - polewa czekoladowa:
  • 2/3 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 1 cukier waniliowy
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki wody
Dodatki:
  • 1 mandarynka
  • kulki cukrowe - złote
  • skórka z pomarańczy (wcześniej użytej do warstwy pomarańczowej)

Krok I - ciasto

Białka ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy stopniowo cukier puder i ubijamy do uzyskania sztywnej jednolitej masy, dodajemy żółtka i cukier waniliowy - ponownie ubijamy.
Masło i czekoladę rozpuszczamy w rondelku - powinny być letnie w trakcie dodawania do ciasta.
Wszystkie pozostałe sypkie składniki mieszamy i dodajemy razem z masłem do ubitych jajek. Całość szybko mieszamy - tyle tylko, aby uzyskać jednolite ciasto.
Przekładamy do tortownicy (wcześniej wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą) i wstawiamy do nagrzanego piekarnika.
Moja tortownica miała 20 cm średnicy, ciasto piekłam ok. 30 min. w 180st. C.

Krok II - warstwa pomarańczowa

W czasie gdy ciasto stygnie rozpuszczamy galaretkę w niepełnej szklance wody i odstawiamy do ostygnięcia. Pomarańcze obieramy. Skórki zostawiamy do wycinania wiórków do dekoracji. Każdy kawałek pomarańczy obieramy z błonek i odcinamy wszystkie białe części i żyłki. To co nam zostanie, soczyste i tylko pomarańczowe, kroimy na malutkie kawałeczki i odkładamy do miseczki. Na koniec miąższ pomarańczowy dodajemy do chłodnej galaretki i mieszamy. Odstawiamy do momentu, w którym masa zacznie krzepnąć.

Krok III - nasączanie i układanie warstw

Podane składniki mieszamy w szklance. Można nie dodawać alkoholu.
Wystudzone ciasto odpinamy z tortownicy. Tortownicę myjemy, wycieramy i ponownie zapinamy. Ja dałam na dno czysty papier do pieczenia (potem łatwiej przenosić tort).
Ciasto omiatamy z nadmiaru tartej bułki i przecinamy na 2, mniej więcej równe, warstwy. Spód wkładamy na dno tortownicy i nasączamy 1/2 przygotowanego wcześniej płynu (ja używam łyżki i polewam mniej więcej równo całe ciasto).
Na wierzch wykładamy stygnącą warstwę pomarańczową. Ważne aby galaretka już się zaczynała ścinać, a nie była całkiem płynna. W przeciwnym wypadku cała wsiąknie nam w ciasto i będzie za dużo wilgoci w dolnej warstwie. Nie należy jednak się przejmować wrażeniem, że coś nam tam trochę spływa z galaretki - trochę płynna jednak być musi, aby można było uformować płaską warstwę.
Na wierzch kładziemy drugi krążek ciasta i nasączamy pozostałym płynem. Gdyby jednak nasączenie spływało nam po "skórce" ciasta to można ją np. ponakuwać gęsto widelcem i dopiero wtedy nasączać. Nic nie będzie widać w torcie, a uda się nasączyć bardziej równomiernie.
Wstawiamy do lodówki.

Krok IV - masa śmietankowa

Galaretkę rozpuszczamy w 2/3 szklanki wody i odstawiamy do ostygnięcia. Ja użyłam letniej, przed momentem, w którym zaczyna krzepnąć.
Śmietankę ubijamy na sztywną piankę. Dodajemy cukier waniliowy i cukier puder i serek mascarpone i ubijamy do uzyskania jednolitej masy. Na koniec wlewamy galaretkę i sprawnie łączymy w jeden "równy" krem.
2/3 kremu wykładamy na wierzch ciasta (równo z brzegiem tortownicy) i wkładamy na 5-10 minut do lodówki. Wyjmujemy ciasto z lodówki i odpinamy delikatnie tortownicę. Odcinamy przy tym brzeg nożem, aby przy rozsuwaniu obręczy masa się nie zdeformowała. Przy czym musimy sprawdzić, czy masa pomarańczowa jest już wystarczająco ścisła, aby nam nie wyciekła.
Układamy tort (zdejmujemy spód tortownicy i papier) na paterze, czy innej podstawie, na której będzie serwowany. Obsmarowujemy całość pozostała masą i wygładzamy np. gorącym nożem (np. polewanym gorącą wodą z kranu i wycieranym z wody przed wygładzaniem). Tort wstawiamy do lodówki na min. 2-3 godziny (ale może też być do następnego dnia).

Krok V - polewa czekoladowa i dekoracja

Składniki polewy podgrzewamy w rondelku, na bardzo małym ogniu. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Ważne jest to, że jak tylko polewa zacznie się łączyć to przestajemy podgrzewać. Ciepłą masą smarujemy wyjęty z lodówki tort. Ja pomalowałam pędzelkiem - takim zwykłym do malowania np. płotu (z włosia, 4 cm, płaski), ale można też np. polać w esy-floresy albo rozsmarowywać szpatułką lub nożem.
Na wierzchu układamy dowolną dekorację. U mnie to obrane cząstki mandarynki i wiórki ze skórki pomarańczowej, a dookoła kuleczki cukrowe - złote.


Tort wkładamy do lodówki na kolejne 3-4 godziny. Moim zdaniem jest najlepszy na drugi dzień po nasączeniu ciasta.

Na koniec nie pozostaje już nic innego, jak tylko delektować się smakiem tortu w miłym towarzystwie. Zapraszam na kawałeczek!



-------------- * --------------

Uwagi:

1. Zamiast pomarańczy można użyć mandarynek. Na pewno wyjdzie pysznie, tylko to obieranie wszystkich białych i włóknistych części, to prawdziwe wyzwanie, przy takich małych cząstkach.

2. Tort nie jest zbyt słodki. Jeżeli ktoś lubi takie raczej słodkie ciasta to myślę, że do ciasta można dodać 2/3 szklanki cukru pudru (zamiast 1/2), a do masy śmietankowej wedle własnego smaku.

3. Ile gustów kulinarnych tyle smaków :) Dla tych co lubią ciasta barrrrrdzo pomarańczowe (to w nawiązaniu do komentarza "domku z piernika") proponuję dodać do ciasta skórkę otartą z jednej pomarańczy. Mi wystarczył likier pomarańczowy, ale kto wie, może takie ciasto z dodatkową nutą pomarańczy w środku będzie jeszcze bardziej interesujące.

Smacznego!

środa, 18 sierpnia 2010

Czekolada, śmietanka i urodziny Mamy!

Urodziny mojej Mamy! Tak się złożyło, że tort - a w zasadzie torcik, robiłam ja. Trochę mieliśmy ostatnio różnych rodzinnych spraw i załatwiania, a tu i urodziny i imieniny naraz w odstępie kilku dni. Do tego 15-ty sierpnia to święto, więc na żadne otwarte cukiernie nie można było liczyć.
Do tego urodziny takie złożone ze szczęśliwych liczb 77!!!
Każdy przyniósł coś dobrego. Smakowite blachy piaskowego i drożdżowego ciasta ze śliwkami i lody! Po prostu pycha!
Nie chciałam robić ciężkich i słodkich mas. W taki ciepły dzień lekki śmietankowo-jogurtowo-czekoladowy deser wydawał mi się bardziej odpowiedni.
Zapraszam więc na moje dzieło urodzinowe - na torcik śmietankowy z czekoladą.


Składniki - biszkopt:
  • 2 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1/3 szklanki mąki
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • szczypta soli
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3-4 krople esencji waniliowej
  • ok. 400 g czerwonych porzeczek
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki żelatyny (płaskie)
  • 1/4 szklanki wody

Składniki - pianka śmietankowa:
  • 500 ml śmietany kremówki (36%, z lodówki)
  • 1 duży jogurt (gęsty, ok. 440 g)
  • 1 duży jogurt grecki (ok. 430 g)
  • 2 cukry waniliowe (2 x 16g)
  • 1/2-1 szklanka cukru pudru
  • 5-6 łyżeczek żelatyny
  • 1/3 szklanki wody
  • 1/2 tabliczki białej czekolady
  • 1/2 tabliczki czekolady deserowej
  • 2 łyżeczki masła
  • 2 łyżki wody
  • 2 łyżki nutelli (taki wieeeelkie)

Przybranie:
  • masa marcepanowa
  • barwniki spożywcze (zielony, żółty i czerwony)
  • ew. można niczym nie przybierać lub np. posypać tartą czekoladą.

1. Przygotowanie - biszkopt

Białka ubijamy na sztywną pianę. Stale ubijając powoli dodajemy cukier puder, a na końcu żółtka. Do masy jajecznej dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą, dodajemy zapach waniliowy i wszystko energicznie łączymy na jednolitą masę.
Ciasto wlewamy do tortownicy (moja miała 20 cm średnicy), wysmarowanej olejem i wysypanej mąką i wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180 st. C. Pieczemy ok. 25 minut. Wyjmujemy i odstawiamy do ostygnięcia.

Porzeczki myjemy i zdejmujemy z gałązek. Gotujemy krótko z 2 łyżkami cukru. Przecedzamy pestki przez sitko. Żelatynę (2 płaskie łyżeczki) zalewamy chłodną wodą (1/4 szklanki) i odstawiamy na 5-10 minut. Następnie rozpuszczamy żelatynę w gorącej kąpieli wodnej (naczynie z napęczniałą żelatyną wstawimy do innego z gorącą wodą i mieszamy do rozpuszczenia). Dodajemy rozpuszczoną żelatynę do soku z porzeczek. Odstawiamy do ostudzenia.

Zdejmujemy z tortownicy obręcz i myjemy. Czystą i suchą zapinamy ponownie na spodzie, "zaklejamy" wszystkie szparki masłem. Cisto "przycinamy" na równy placek (1,5-2 cm grubości). Wkładamy ponownie do tortownicy i nasączamy sokiem z porzeczek. Wstawiamy do lodówki.

2. Przygotowanie - pianka śmietankowa:

Żelatynę zalewamy wodą i odstawiamy do napęcznienia, a następnie rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
Śmietankę ubijamy na sztywną piankę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier waniliowy i 2-3 łyżki cukru pudru. Do ubitej śmietanki dodajemy jogurty. Całość dokładnie łączymy. Dodajemy cukier puder do smaku. Ja wolę desery mniej słodkie (u mnie było ok. 1/2 szklanki), ale można dodać więcej, jeżeli masa będzie wydawała się zbyt wytrawna. Na koniec dodajemy rozpuszczoną żelatynę (schłodzoną ale nie zimną, powinna być całkowicie płynna) i dokładnie mieszamy.

Czekolady (pokrojone) rozpuszczamy w kąpieli wodnej:
- białą: z 1 łyżeczką masła i 1 łyżką wody ,
- deserową: z 1 łyżeczką masła, 1 łyżką wody i nutellą.
Masę śmietankową dzielimy na pół i do każdej dodajemy inną czekoladę.

Wylewamy masę "białą" na nasączony biszkopt i wstawiamy do lodówki. Gdy warstwa zacznie krzepnąć delikatnie wylewamy na wierzch "brązową" masę i całość pozostawiamy w lodówce najlepiej do następnego dnia.

Dekorujemy torcik wedle uznania.
Moja dekoracja została wykonana z masy marcepanowej z dodatkami barwników spożywczych.

PS. Masy jest trochę więcej niż dla tortownicy 20 cm średnicy. Niestety nie próbowałam w większej i nie wiem do jakiego poziomu się napełni :) Można chyba jednak spróbować w takiej 24 cm średnicy.
I jeszcze jedno - torcik nie nadaje się do stania w cieple - rozpłynąłby się. Podawać trzeba prosto z lodówki. Choć muszę przyznać, że mój był serwowany w ostatnią niedzielę i było 36 st. C, a w takiej temperaturze to prawie wszystko może się rozpłynąć.

Smacznego!

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Pianka serowa

Zaczęłam liczyć, kto kiedy wyjeżdża, kto kiedy wraca i okazało się, że najwcześniej będzie można się tak w większym gronie spotkać tak np. 15-tego sierpnia, albo jeszcze później.
Moim zdaniem nie należy czekać ze spotkaniami dłużej niż to konieczne i pomyślałam, że na zakończenie roku szkolnego można zorganizować takie ostatnie spotkanie przed wakacjami. Ot taki mały grill w miłym towarzystwie, zanim wszyscy się porozjeżdżają.
Każdy przyniósł coś dobrego i powstała prawdziwa uczta.
Na deser przygotowałam .... to znaczy miał być sernik na zimno! Kupiłam kilogram sera itd. Tylko wyszło mi coś, co bardziej podobne jest do kremu bawarskiego niż do sernika.

Zapraszam więc na puszystą piankę serową z biszkoptowej palisadzie z musem truskawkowym!


Składniki - pianka serowa:

  • 1 kg serka mielonego (chłodny - z lodówki, kupiłam gotowy w "wiaderku")
  • 0,5 l śmietanki (moja miała 30% i chłodziła się kilka godzin w lodówce)
  • 4 żółtka
  • 2 galaretki brzoskwiniowe
  • 1 szklanka wody
  • 2 cukry waniliowe (razem 32 g)
  • 4 kopiaste łyżki cukru pudru (do kogla-mogla)
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • cukier puder - do smaku do masy serowej
  • 1 opakowanie podłużnych biszkoptów
Dodatki:
  • truskawki (ok. 14 do przybrania i kolejnych 20 do musu)
  • 4 kopiaste łyżeczki brązowego cukru
Galaretki rozpuszczamy 1 szklance wody (jak w przepisie na opakowaniu tylko wody mniej). Równolegle ubijamy śmietankę na sztywny krem. Pod koniec ubijania dodajemy cukier waniliowy. Dodajemy ser i łączymy szybko, aż powstanie jednolita masa.
Żółtka ubijamy z 4 kopiastymi łyżkami cukru pudru i sokiem z cytryny na puszysty kogel-mogel.
Delikatnie podgrzewamy rozpuszczone galaretki (mają być mocno ciepłe, ale nie zagotować się). Wlewamy powoli kogel-mogel jednocześnie ubijając robotem galaretki. Powinien powstać jednolity gęstniejący krem. Ubijamy całość jeszcze 1-2 minuty podgrzewając. Zdejmujemy z ognia i studzimy (ja włożyłam garnek z kremem do większego z zimną wodą i mieszałam do przestudzenia).
Jeżeli mamy wątpliwość, czy kogel-mogel się nie zważy w gorących galaretkach, to proponuję dodawać go do mocno ciepłych, ale nie gorących galaretek. Podgrzewanie kremu powinno być delikatne (na małym ogniu). Całości nie wolno zagotować bo mogą powstać kluski. Celem tych zabiegów jest zaparzenie jajek (pozbywamy się ewentualnych bakterii i uzyskujemy puszystą gęstniejącą masę). Można też ubić kogel-mogel na parze i potem dodać do chłodnych już galaretek, ale to jest metoda dla mniej leniwych kucharzy :)

Letni krem galaretkowo-jajeczny dodajemy do masy serowo-śmietankowej i krótko miksujemy na jednolity krem. Jeżeli jest zbyt mało słodki możemy dodać cukier puder do uzyskania pożądanej słodyczy.

Biszkopty wyjmujemy z opakowania i odkrawamy 1-1,5 cm z jednego końca (łatwiej ustawić na płaskiej podstawie biszkopty).
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia (zapinamy spód tortownicy z papierem, łatwiej jest potem wyjąć deser, tortownica ok. 24 cm średnicy). Ustawiamy biszkopty dookoła tortownicy (stawiamy na uciętym końcu). Do środka wlewamy gęstniejącą masę serową. Trzeba uważać aby biszkopty nie zapadły się do środka. Można też wylać np. pierwsze 1-2 cm masy i docisnąć biszkopty do brzegów (nie powinny już się wtedy przechylać). Wylewamy krem do końca i całość wstawiamy do lodówki na min. 4 godziny. Na koniec wyjmujemy piankę serową i przybieramy owocami - u mnie są połówki truskawek, ale mogą być inne owoce jakie mamy i lubimy. Pianka przed podaniem powinna czekać w lodówce.


Przed podaniem delikatnie odpinamy brzegi tortownicy (okrajamy możem dookoła). Zsuwamy deser na paterę lub talerz. Ja nie odwarzyłąm się wyjąć papieru przed krojeniem, ale brzegi dały się ładnie oderwać i nie było ich widać.

Podajemy z musem truskawkowym (truskawki miksujemy z cukrem trzcinowym, tak aby powstało ok. 0,5 musu). Mus podajemy oddzielnie - każdy może sobie wtedy polać tyle na ile ma ochotę.


Moja córka powiedziała, że taki deser na talerzu wygląda jak myszka albo króliczek :)

Smacznego!

sobota, 20 marca 2010

Tort z ajerkoniakiem

Nadchodząca wiosna natchnęła mnie jakoś tak świątecznie - Wielkanocnie! Już od kilku lat przygotowuję śniadanie Wielkanocne u siebie. Zawsze też staram się aby potrawy były przygotowane w domu, a nie kupione w sklepie. Od czasu do czasu wprowadzam nowe specjały, tak aby każde Święta były inne od poprzednich. Ostatnio postanowiłam zrobić test przed Świętami i przygotowałam tort w wersji jajecznej - z ajerkoniakiem. Jest to deser dla miłośników ajerkoniaku - masa jest baaaardzo ajerkoniakowa!
Zapraszam!


Składniki - ciasto:
  • 3 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1 łyżeczka octu
  • 100 g cukru pudru
  • 100 g mąki pszennej
  • 2 łyżki mielonych pistacji (ja moje utłukłam w moździerzu na drobno)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta cukru
Składniki - masa ajerkoniakowa:
  • 200 g ajerkoniaku
  • 250 g serka mascarpone
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • 1/2 szklanki wody (chłodnej)
  • 4 płaskie łyżeczki żelatyny
  • 30 g cukru pudru (jeżeli ktoś lubi potrawy bardziej słodkie to można dać np. 50g)
Składniki - śmietanka:
  • 250 ml śmietanki kremówki (schłodzona, z lodówki - moja miała 30%)
  • 1 fix do śmietany (wszystko jedno jakiej firmy, można w ogóle nie używać, tylko wtedy trzeba najpierw dobrze ubić śmietanę)
  • 1 cukier waniliowy
  • cukier puder do smaku (ja dałam 2 łyżeczki)
Dodatki:
  • 50 g pokruszonych pistacji (mogą być zmielone)
  • 2-3 łyżki ajerkoniaku do przybrania
  • ew. dla miłośników nasączonych tortów 2/3 szklanki wody z cytryną (sok z 1/2 cytryny)
Tortownicę o średnicy 20 cm smarujemy np. masłem (można wysypać mąką albo tartą bułką). Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Białka ubijamy na sztywną masę z octem (wyparuje w czasie pieczenia, a białka się lepiej ubijają). Powoli dodajemy cukier puder - stale ubijając. Na koniec dodajemy żółtka. Do masy jajecznej dodajemy wymieszaną mąkę, sól, proszek do pieczenia i pistacje. Szybko łączymy składniki i wylewamy do tortownicy.
Pieczemy 25-30 minut. Ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. Wystudzone ciasto kroimy na 3 krążki.

Żelatynę zalewamy wodą i zostawiamy do napęcznienia. Po ok. 5 minutach rozpuszczamy żelatynę w kąpieli wodnej (wstawiamy naczynie
w żelatyną np. do rondelka z gorąca wodą, mieszamy aż żelatyna całkowicie się rozpuści). Serek, jogurt łączymy na gładką masę, dodajemy ajerkoniak. Dodajemy cukier puder (w zasadzie taką ilość jaka nam odpowiada). Na koniec do masy serowej dodajemy przestudzoną żelatynę i dokładnie mieszamy. Ponownie spinamy tortownicę (szczeliny zalepiamy np. masłem - masa wtedy nie wycieknie).

Na dnie układamy pierwszy krążek (możemy lekko
nasączyć wodą z cytryną). Na wierzch wylewamy 1/2 tężejącej masy serowej. Układamy drugi krążek i powtarzamy operację. Na wierzchu układamy ostatni krążek (też można lekko nasączyć). Wkładamy do lodówki na ok. 4 godziny. Śmietankę lekko ubijamy. Zgodnie z instrukcją na "fixie" dodajemy to coś wymieszane z cukrem waniliowym i pudrem i ubijamy do uzyskania sztywnej śmietanki.

Tort wyjmujemy z lodówki, zdejmujemy obręcz i ustawiony np. na paterze ...


i smarujemy dookoła bitą śmietaną.
 

Zostawiamy trochę na dekoracje. Brzegi tortu obsypujemy pokruszonymi pistacjami.
 

Na wierzchu wyciskamy wielkanocne wzory - jajka. Wkładamy do lodówki. Przed podaniem wypełniamy jak odrobiną ajerkoniaku.

Smacznego!

piątek, 22 stycznia 2010

Tort kawowy

W karnawale zawsze jest miejsce na słodkości! Zapraszam wszystkich miłośników kawy na torcik w wersji dla dorosłych. Jak bardzo będzie w wersji dla dorosłych zależy od wykonawcy. W mojej wersji głównie chodzi o aromat i kompozycję smaków. Każdy może jednak dokonać własnej modyfikacji, zgodnie z własnymi upodobaniami. Zapraszam na torcik z delikatną masą kawową w wersji powyżej lat 18 :).
Składniki - biszkopt:
  • 4 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 2/3 szklanki cukru pudru 2/3 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Składniki - masa kawowa:
  • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy (mój był bez cukru)
  • 1/2 litra mleka
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 cukier waniliowy 1 kostka miękkiego masła
  • ew. 2 żółtka
Dodatki:
  • 1/2-2/3 szklanki przegotowanej wody do nasączenia
  • 1 kieliszek whisky i cointreau (min. 20ml, w proporcji 2:1)
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżki kopiaste cukru pudru
  • 1 łyżka kopiasta kakao
  • 1-2 łyżki wody do lukru
  • 1 łyżka masła
  • czekoladowe ziarnka kawy
  • kakao do posypania
Biszkopt:
Białka ubijamy na sztywną pianę. Ciągle ubijając dodajemy stopniowo cukier puder a następnie po 1 żółtku. Do masy jajecznej wsypujemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Wlewamy do wcześniej przygotowanej tortownicy (20 cm średnicy, wysmarowanej np. masłem i wysypanej tartą bułką). Pieczemy 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st. C. Wyjmujemy ciasto z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia.

Masa kawowa:
Przygotowujemy budyń kawowy. Budyń szykujemy zgodnie z opisem na torebce z jedną różnicą. Do mleka dodajemy kawę rozpuszczalna i do takiego kawowego mleka dodajemy budyń rozmieszany z częścią odlanego zimnego mleka. Pozostawiamy do ostygnięcia, najlepiej pod przykryciem (jest szansa, że nie zrobi się na wierzchu gruba skórka, której nie należy dodawać do masy). Masło ucieramy z cukrem waniliowym i cukrem pudrem na gładką białą masę. Ważne aby masa była gładka i jednolita. Następnie dodaje my po 1 łyżce budyniu cały czas mieszając. Zużywamy ok. 80-90% budyniu. Dodajemy systematycznie po trochu i ucieramy na średnich obrotach to powinno ochronić naszą mesę przed chęcią rozwarstwienia się składników. Jeżeli jednak zauważymy, że masa zaczyna się rozwarstwiać to proponowałabym przerwać dodawanie budyniu. W sumie masa rozwarstwiona nie traci na s maku choć nie wygląda już tak ślicznie.
Do masy możemy dodać żółtka, poprawia to smak. Można dodać żółtka po prostu do masła utartego z cukrem i utrzeć przed dodawaniem budyniu. Dla tych, którzy obawiają się np. salmonelli (tort jest w wersji dla dorosłych więc nie zakładam, że będą go zajadać dzieci) są dwie drogi. Żółtka można ubić z 2 łyżkami cukru pudru, a następnie taki kogel-mogel utrzeć nad gorąca parą na gładką masę i po ostudzeniu dodać do utartego masła. Można też, roztrzepać żółtka z mlekiem, kawą i na takim "ulepszonym" mle ku przygotować budyń (trzeba tylko uważać aby żółtko się nie zwarzyło).

Dodatki:
Przygotowujemy nasączenie do ciasta z wody, soku z cytryny i alkoholu. Przygotowujemy rodzaj lukru-polewy kakaowej. Do garnuszka wkładamy cukier puder, kakao, masło i wodę. Całość dokładnie mieszamy do zagotowania.

Tort kawowy:
Biszkopt omiatamy z tartej bułki i kroimy na 3 plasterki. Układamy na paterze 1 krążek biszkoptu, i nasączmy delikatnie cytrynową wodą z alkoholem. Delikatnie polewamy przestudzonym lukrem (ja polewałam łyżką w cienkie zygzaki, nie musimy zrobić pełnej jednolitej warstwy polewy).

Lukier nie może być niestety całkiem chłodny (z założenia chłodny powinien się lekko krystalizować, co uniemożliwiłoby polanie ciasta), jego zadaniem jest podostrzyć i wzbogacić smak tortu, nie potrzeba więc go dużo. Całość lukru dzielimy na 2 części i tylko z 1/2 robimy użytek na pierwszym krążku tortu. Wkładamy krążek na 5-10 min. do lodówki (lukier całkowicie wystygnie). Następnie na wierzch wykładamy ok. 1/3 masy kawowej. Przykrywamy drugim krążkiem ciasta i powtarzamy całość (nasączamy, polewamy pozostałym lukrem, wkładamy do lodówki i smarujemy 1/3 masy). Po nałożeniu ostatniego krążka (u mnie to jest część która przylega to dna tortownicy - do góry nogami, jest całkowicie płaska) i jego nasączeniu, smarujemy całość pozostałą masą (wierzch i brzegi). Na wierzchu możemy uformować dowolne wzory.


Dekorujemy tort ziarnkami czekoladowymi. Tort powinien spędzić min. 4-5 godzin w lodówce. Przed podaniem posypujemy gorzkim kakem.

Smacznego!

niedziela, 18 października 2009

Murzynek z gruszkami i sosem czekoladowym

Sezon gruszkowy to prawdziwy raj dla takich łasuchów jak ja. Myślę, że nie trzeba specjalnie nikogo namawiać na soczystą i słodką gruszeczkę! Same gruszki są owocami wszechstronnymi - pasują zarówno do dań słonych (np. do tarty), jak i słodkich, czy marynat i dżemów.
Dzisiaj był szczególny podwieczorek, przyjechała moja Babcia (ma blisko sto lat!) i postanowiłam podać gruszki na słodko, w wydaniu nieco bardziej wykwintnym. Zapieczone w ciemnym wilgotnym cieście i w towarzystwie czekolady.
Zapraszam na murzynka z gruszkami i sosem czekoladowym.


Składniki - ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 1/2 kostki masła lub margaryny
  • 5 jajek (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1/3 szklanki wody
  • 4 łyżki kakao
  • 3 łyżki oleju
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy
  • 4-5 niedużych gruszek
  • 1/4 łyżeczki soli
  • tłuszcz i bułka tarta do formy
  • cukier puder do posypania ciasta
Masło, cukier, cukier waniliowy i kakao rozpuszczamy w rondelku. Dodajemy olej i wodę i mieszamy, odstawiamy do ostygnięcia. Łączymy z żółtkami, mąką, proszkiem do pieczenia i solą i mieszamy na jednolitą masę.
Białka ubijamy na sztywną pianę.

Gruszki obieramy ze skórki i kroimy na połówki (lub np. ćwiartki jeżeli były większe), usuwamy gniazda nasienne.
Dodajemy do białek masę kakaową i szybko mieszamy. Przekładamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej tartą bułką formy.

Na wierzchu układamy gruszki.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C i pieczemy 45-60 min. Wyjmujemy i studzimy w blaszce. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem. Przygotowujemy sos czekoladowy.


Składniki - sos czekoladowy:

  • 100 g połamanej czekolady deserowej
  • 15 g masła
  • 60 ml wody
  • 2 łyżki płynnego miodu
  • 2 1/2 łyżki cukru
Cukier, miód i wodę podgrzewamy w rondelku. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia składników. Gotujemy 1 min. po czym zdejmujemy z ognia i dodajemy czekoladę i masło. Mieszamy do uzyskania jednolitego sosu. Polewamy ciasto gorącym sosem.

Ja podałam w dzbanuszku do śmietanki - do polania na talerzykach.

Smacznego!

piątek, 10 lipca 2009

Deser jagodowy

Dzisiaj będzie spotkanie rodzinne. Nie takie sobie zwyczajne spotkanie przy kawie, kiedy to prowadzi się wesołe rozmowy o niczym. Wszyscy się dobrze bawią ale po fakcie nikt już nie pamięta o czym tak zażarcie rozprawiał. Dzisiaj będzie taka prawdziwa narada rodzinna i to na poważny temat. Wspólnie będziemy szukać najlepszego rozwiązania na nurtujące nas zagadnienie. Jak to zwykle bywa poważne sprawy budzą zazwyczaj wiele emocji. W takich chwilach z reguły mało kto myśli o jedzeniu a to poważny błąd. Głodne organizmy skłonne są do prezentowania swoich stanowisk w sposób nieciepiący sprzeciwu i o kompromis trudno.
Postanowiłam więc zadbać o poprawę nastrojów i przygotowałam małe co nieco. A skoro to sezon jagodowy nie mogło zabraknąć jagodowego akcentu. Zapraszam na deser jagodowy z odrobiną porzeczek i poziomek ... tak dla ozdoby :)


Ciasto:
  • 2 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 50 g mąki
  • 50 g cukru pudru
  • 1 mały cukier waniliowy
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli

Białka ubijamy na sztywna pianę. Następnie dodajemy powoli cukier puder i żółtka. Do masy jajecznej dodajemy mąkę, cukier waniliowy, proszek do pieczenia i sól. Szybko mieszamy i wykładamy do tortownicy (ok. 25 cm średnicy). Pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 180 st. C.

Mus jagodowo-jogurtowy:
  • 300 g jagód
  • 430 g jogurtu naturalnego (gęstego)
  • 200 g serka waniliowego
  • 100 ml słodkiej śmietanki (30%)
  • cukier puder do smaku (ja dałam 50 g)
  • 15 g żelatyny
  • 125 ml chłodnej wody

Żelatynę zalewamy wodą i odstawiamy aby napęczniała. Jagody miksujemy i przeciskamy przez gęste sitko (żeby pestki i skórki nie wpadły do musu). Do jagód dodajemy jogurt, serek, śmietankę (można ubić) i cukier i dokładnie mieszamy na jednolita masę. Żelatynę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy do musu i szybko łączymy (trzeba uważać aby nie zrobiły się grudki). Wylewamy mus do tortownicy z wystudzonym ciastem i wkładamy do lodówki.
Jeżeli nawet fragmenty żelatyny stężeją w nitki w trakcie mieszania, można odczekać chwilę i ostrożnie przecedzić mus przez sitko z nieco większymi dziurkami (np. takie z metalową siateczką) tak aby nitki pozostały na sicie.

Śmietankowy wierzch:
  • 500 ml słodkiej śmietanki (użyłam 36%)
  • 1 cukier waniliowy
  • cukier puder do smaku
  • 2 łyżeczki żelatyny80-100 ml chłodnej wody
  • szklanka poziomek i porzeczek (mogą być też np. maliny czy jeżyny)

Żelatynę zalewamy wodą i odstawiamy aby napęczniała. Śmietankę ubijamy. Do masy dodajemy cukier waniliowy i puder do smaku. Żelatynę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, następnie studzimy delikatnie uważając aby płyn nie zaczął tężeć. Do ubitej śmietanki dodajemy żelatynę i szybko mieszamy (krótko, tylko tyle żeby wymieszać składniki). Wykładamy śmietankę na wierzch musu jagodowego i posypujemy owocami. Wkładamy do lodówki na min. 3-4 godziny.


Kroimy ostrym nożem (aby owoców nie wciskać w deser lecz delikatnie przekroić).

Smacznego :)

czwartek, 18 czerwca 2009

Truskawkowa fantazja

Truskawkowo i soczyście, świeżo i kusząco, może też trochę orzechowo i śmietankowo? A może też odrobinę czekoladowo? Hmm... ale przede wszystkim z fantazją pełną zapachów i smaków lata. I chociaż pogoda za oknem raczej wiosenna na moim stole dzisiaj króluje właśnie pełnia lata i radości w kolorze fantazji truskawkowej.
Może właśnie trochę na przekór kapryśnej pogodzie ta odrobina truskawkowego szczęścia sprawiła mi tym większą przyjemność.
Dałam się dzisiaj "uwieść" soczystym truskawkom leżącym w rzędzie w łubiankach na bazarku, takim czerwonym i pięknym, że wprost grzechem byłoby przejść obok nich obojętnie. Kupiłam ich całe mnóstwo! Na przetwory, do naleśników i ... tak koniecznie zapragnęłam stworzyć coś, co sprawi radość i przyjemnie połechce zmysły - coś pysznego i coś pięknego zarazem.
Zapraszam na efekt mojej truskawkowej przygody - na truskawkową fantazję.

Spód:
  • 120 g herbatników waniliowych (rozkruszonych)
  • 60 g zmielonych orzechów włoskich
  • 60 g masła
  • 2 kostki gorzkiej czekolady
  • 2 łyżeczki kakao
Mus truskawkowy:
  • 500 ml zmiksowanych truskawek
  • 3-4 łyżeczki cukru
  • 1 serek waniliowy
  • 160 g jogurtu greckiego
  • 3 i 1/2 łyżeczki żelatyny
Bita śmietana:
  • 500 ml śmietany kremówki (36%)
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • cukier waniliowy
  • cukier puder do smaku
Do polania (zmiksowane):
  • 300 g truskawek
  • 3-4 łyżeczki cukru (może być ciemny)

Spód:
Rozkruszone herbatniki i zmielone orzechy mieszamy i łączymy z rozpuszczonym masłem z czekoladą i kakaem. Rozcieramy masę i wykładamy nią tortownicę. Zapiekamy przez ok. 15 min. w piekarniku nagrzanym do 180 st. C.

Mus truskawkowy:
Żelatynę zalewamy chłodną woda (tylko tyle aby żelatyna napęczniała). Zmiksowane truskawki, cukier, serek i jogurt dokładnie mieszamy (możemy zmiksować). Żelatynę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (naczynie z żelatyną wstawiamy do miseczki z gorącą woda, mieszamy do rozpuszczenia żelatyny) i dodajemy do musu. Dokładnie łączymy i wylewamy mus do tortownicy z podpieczonym i ostudzonym spodem. Wstawiamy do lodówki na ok. 2-3 godziny.

Bita śmietana:
Żelatynę zalewamy chłodną wodą (postępujemy jak przy musie truskawkowym). Śmietankę ubijamy na puszystą masę. Dodajemy cukier waniliowy i cukier puder do smaku. Dodajemy rozpuszczoną żelatynę i szybko mieszamy. Wykładamy na wierzch musu truskawkowego i ponownie całość wkładamy do lodówki na kolejne 2-3 godziny.

Przed podaniem polewamy całość (w dowolny wzór lub oddzielnie już na talerzykach) zmiksowanymi truskawkami.


Opcjonalnie na spodzie można ułożyć połówki truskawek i dopiero taki udekorowany spód zalać musem truskawkowym (ja tak zrobiłam), dzięki temu całość jest jeszcze bardziej truskawkowa :), ale można też poprzestać na samym musie truskawkowym.

Całość nie jest zbyt słodka, więc dla osób lubiących bardziej słodkie desery polecam dodawanie cukru "do smaku", co z reguły będzie oznaczało dodanie go trochę więcej.

Smacznego!

niedziela, 7 czerwca 2009

Tort na komunię

Bardzo lubię przyjmować gości, lubię też przygotować coś smacznego - coś co ucieszy oko i sprawi przyjemność podniebieniu. I tym razem postanowiliśmy przyjąć gości w domu - prawie 30 osób! Ale Pierwsza Komunia to coś specjalnego - uroczystość która pozostaje w pamięci dziecka na długo. I choć najbardziej zapadnie w pamięci podniosła msza to uroczysty obiad dla gości jest jak kropka nad "i", niby malutka ale stanowi dopełnienie całości.
Po powrocie z kościoła są dwa ważne momenty - pierwszy gdy dziecko dzieli się poświęconym chlebkiem z bliskimi i ten drugi, może mniej podniosły, ale miły sercu - kiedy w centrum wydarzeń pojawia się tort.
Wydawało mi się, że wcale się nie denerwuję. Jednak po zastanowieniu muszę przyznać, że tylko tak mi się wydawało. Wstałam przed szóstą rano i nie miałam czasu zjeść śniadania. W końcu zostały jeszcze do przygotowania sałatki! I jak to zazwyczaj w takich sytuacjach bywa nie czułam wcale głodu.
A potem wszystko potoczyło się błyskawicznie - na 9.40 koniecznie musieliśmy być w kościele. Czesanie i ubieranie córki do komunii - jej blond włosy, prawie do pasa, opadały swobodnie, tylko na górze zebrane w małą koronę z warkoczyków. Skromnie i dziewczęco - wyglądała pięknie! Młodszy syn też bardzo chciał wyglądać elegancko. No i przecież nie wypada, żebym mama nie zdążyła się przygotować.
W takich warunkach można zrobić dwie rzeczy, albo zamówić gotowy tort albo .... pomóc sobie i uprościć co tylko jest możliwe. Ja wybrałam rozwiązanie numer dwa, możliwe do zastosowania przy każdej uroczystości. Zapraszam na tort komunijny - klasyczny biszkopt z bitą śmietaną!

Do upieczenia są 2 porcje ciasta - każda oddzielnie. Tort o rozmiarach 25x40 cm.

Ciasto - składniki na 1 porcję:
  • 5 jajek (żółtka oddzielnie od białek)
  • 0,8 szklanki cukru pudru
  • 0,8 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 cukier waniliowy
  • szczypta soli
Do nasączenia:
  • woda z sokiem z cytryny (na 1 szklankę wody - sok z min. 1 dużej cytryny)
Bita śmietana:
  • 1 l słodkiej śmietanki (min. 30%, ja dałam 0,5 l - 30% i 0,5 l - 36%)
  • Cukier puder do smaku
  • 20 g żelatyny
  • 1/3-1/2 szklanki przegotowanej ostudzonej wody
  • 1 duża puszka brzoskwiń w syropie
Dekoracja:
  • ok. 1 kg winogron
  • różyczki opłatkowe białe
  • wydruk na macie cukrowej o wymiarach 20x29

Białka ubijamy na sztywną pianę i pomału dodajemy cukier puder, a następnie żółtka. Do puszystego kogla-mogla dodajemy mąkę, proszek, sól i cukier waniliowy. Szybko mieszamy i wlewamy do wysmarowanej olejem i wysypanej mąką formy o wymiarach25x40 cm. Wkładamy do nagrzanego piekarnika do 180 st. C i pieczemy ok. 30 minut.
Wyjmujemy formę i pozostawiamy do ostygnięcia. Pieczemy drugą porcję ciasta.

Śmietanę ubijamy na puszysty krem i dodajemy cukier puder do smaku. Żelatynę namaczamy w zimnej wodzie, a następnie rozpuszczamy w kąpieli wodnej (szklankę z namoczoną żelatyną wkładamy do garnuszka z gorącą wodą i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia). Żelatynę mieszamy z bitą śmietaną.
Brzoskwinie wyjmujemy z puszki i odsączamy na sicie.

1 porcję ciasta wyjmujemy na tacę i nasączamy wodą z cytryną. Na wierzchu układamy pokrojone w plasterki brzoskwinie i wykładamy połowę bitej śmietany. Całość przykrywamy druga porcją ciasta. Najlepiej spodem do góry - jest prosty i równy (ja odkrawam samą skórkę ze spodu). Ciasto nasączamy wodą z cytryną i wykładamy na wierzch pozostałą bitą śmietanę. Delikatnie formujemy wierzch ciasta i smarujemy boki. Taki tort wkładamy do lodówki. Aby biszkopt równomiernie się nasączył najlepiej zrobić tort dzień przed podaniem.

Dekoracje układamy na 2 godz. przed podaniem. Winogronom odkrawamy końcówki (nie będą się turlały po tacy) i układamy wokół tortu. Kwiatki dodajemy przed samym podaniem.

Smacznego!

środa, 27 maja 2009

Tort na Dzień Matki

Dzień Matki! Zawsze zastanawiam się co przygotować, jak wyrazić przyjaźń i miłość? Żaden prezent tak naprawdę nie jest w stanie oddać wszystkich odcieni emocji tego dnia, ale zawsze warto próbować i włożyć wysiłek w wymyślenie czegoś wyjątkowego.
Czasem zabiegani i zajęci codziennością zapominamy o najbliższych, a przecież dla naszych Mam zawsze pozostaniemy dziećmi, umorusanymi 4-latkami, ze świeżą dziurą na kolanie i obdrapanym łokciem. Albo nastolatkami płaczącymi w kącie z powodu zawodów miłosnych czy owładniętymi dziką furią "bestiami" z powodu jawnej niesprawiedliwości dziejowej jaka właśnie nas potkała z powodu Andzi czy Jasia z IIIc.
Tak czy inaczej niezależnie od tego jak bardzo czasem różnią się nasze zdania dzień ten jest szczególny i wymaga szczególnej oprawy.
No i co tu począć! W tym roku upiekłam torciki, mąż kupił kwiaty. Nie ma jak odrobina słodyczy w miłym towarzystwie. Polecam!

Dla Jej i Jego Mamy!


Ciasto:
I. biszkopt klasyczny:
  • 3 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1/2 szklanki mąki
  • 1,2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • (można dodać np. cukier waniliowy lub ulubiony zapach do ciasta)
II. biszkopt kakaowy - pieczemy jak klasyczny tylko w naszej 1/2 szklanki mąki zawieramy 1 łyżkę kakao

Dodatki:
  • 2/3 szklanki przegotowanej wody
  • sok z 1 małej cytryny
  • truskawki przekrojone na pół lub mandarynki podzielone na cząstki i obrane ze skórek
  • naturalne kakao w proszku (do posypania tortu)
Masa śmietankowa:
  • 500g śmietany kremówki
  • 250 g serka mascarpone
  • 1 galaretka morelowa (może być też np. truskawkowa)
  • 1 łyżeczka żelatyny
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 żółtka (można zrobić bez jajek)
  • cukier puder do smaku (w zależności jak słodką chcemy uzyskać masę, ja dałam 1 łyżkę i masa nie była za słodka, ale ja nie słodzę i wszystko wydaje mi się dość słodkie)
Masa cukrowa:
  • 20 ml wody
  • 1 łyżeczka żelatyny
  • 200 g cukru pudru

Ciasto:
Ubijamy białka na sztywną pianę, ciągle ubijając pomału dodajemy cukier puder, a następnie żółtka, do uzyskania jednolitego puszystego kogla-mogla. Dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą i szybko mieszamy z masą jajeczną. Wlewamy do tortownicy ...

i wkładamy do nagrzanego piekarnika do 180 st. C. Ja użyłam tortownicy o średnicy 16 cm i piekłam ciasto ok. 30 min. Wyrosło pięknie i okazało się, że każdy biszkopt musiałam pokroić na min. 3 plasterki (z czego mogłam zrobić 3 a nie 2 torciki).

To samo wykonujemy z biszkoptem kawowym.
Wystudzone ciasta kroimy na krążki (wyszły mi 3 z każdego, do dalszych prac użyłam po 2 ale można też wykorzystać wszystkie) .

Do nasączenia:
Sok z cytryny wyciskamy do szklanki z wodą, można też zrobić wersję "dla dorosłych" i dodać kieliszek np. białego rumu. Przygotowany roztwór posłuży do nasączenia ciasta.

Masa śmietankowa:
Żelatynę zalewamy wodą i pozostawiamy, aż napęcznieje. W kąpieli wodnej (szklankę wstawiamy do rondelka z gorąca wodą) rozpuszczamy żelatynę, dodajemy galaretkę i dalej mieszamy aż do całkowitego rozpuszczenia. Do gorącej galaretki (ale już wyjmujemy z garnuszka z wodą) ostrożnie dodajemy wcześniej dokładnie rozmieszane żółtka, trzeba uważać aby się nie ścięły i nie powstały kluski (jak nie mamy pewności czy się uda możemy jajek nie używać). Ubijamy śmietanę na puszystą masę, dodajemy cukier puder (do smaku) i serek mascarpone. Wszystko mieszamy na jednolity krem. Na koniec dodajemy galaretkę i szybko mieszamy, przez moment masa zrobi się trochę rzadsza ale po chwili zacznie krzepnąć i będzie można dekorować tort.

Układamy po jednym krążku ciasta na talerzu (paterze, na tym na czym będziemy serwować tort). Nasączamy krążki wodą z cytryną i układamy na nich truskawki lub mandarynki. Nakładamy po 1/4 masy śmietankowej i przykrywamy kolejnym krążkiem ciasta, leciutko dociskamy aby masa pod spodem uformowała się w równą warstwę. Ponownie nasączamy "górne" krążki i używając pozostałej masy smarujemy nią wierzch i boki torcików. Ja na koniec używam płaskiego, dość długiego noża zagrzanego pod gorącą wodą i szybko wytartego, do uzyskania równej jednolitej powierzchni. Jak już będziemy zadowoleni z formy naszego tortowego dzieła papierowym ręcznikiem wycieramy z brzegów patery/talerza niepotrzebny nadmiar masy i posypujemy całość naturalnym kakaem. Wkładamy do lodówki.
Torciki najlepiej zrobić poprzedniego dnia przed ich jedzeniem, ciasto będzie miało czas równomiernie nasiąknąć wodą z cytryną.

Ozdoby z masy cukrowej:
Możemy poprzestać w tym miejscu lub użyć gotowych ozdób do ciast ale możemy też zrobić własne. Ja zrobiłam masę cukrową i stworzyłam małe różyczki i serduszka.
Żelatynę namoczyłam w wodzie, po napęcznieniu włożyłam do kąpieli wodnej (miseczkę z namoczoną żelatyną włożyłam do kąpieli wodnej w garnuszku z gorącą wodą) i wymieszałam aż do rozpuszczenia. Następnie dodawałam pomału cukier puder. Jak stał się bardzo gęsty wyłożyłam na stolnicę i wyrobiłam jak ciasto podsypując cukrem pudrem do uzyskania konsystencji plasteliny. Masa ma tendencję do szybkiego wysychania, więc w czasie wylepiania warto nieużywaną część przykryć folią.
Porcja ta jest tak 2x za duża na tą ilość ozdób, którą przygotowałam ale zrobienie mniejszej ilości masy jest dla mnie kłopotliwe, jakoś tak trudno wyrobić takie nic :) Można też naszykować więcej ozdób albo inne na inną okazję.
Uformowane różyczki, łodyżki i serduszka i zostawiłam na papierze do wyschnięcia.

Przed podaniem tortu dekorujemy go naszymi małymi dziełami cukrowymi.

Zapraszam!