sobota, 20 marca 2010

Tort z ajerkoniakiem

Nadchodząca wiosna natchnęła mnie jakoś tak świątecznie - Wielkanocnie! Już od kilku lat przygotowuję śniadanie Wielkanocne u siebie. Zawsze też staram się aby potrawy były przygotowane w domu, a nie kupione w sklepie. Od czasu do czasu wprowadzam nowe specjały, tak aby każde Święta były inne od poprzednich. Ostatnio postanowiłam zrobić test przed Świętami i przygotowałam tort w wersji jajecznej - z ajerkoniakiem. Jest to deser dla miłośników ajerkoniaku - masa jest baaaardzo ajerkoniakowa!
Zapraszam!


Składniki - ciasto:
  • 3 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1 łyżeczka octu
  • 100 g cukru pudru
  • 100 g mąki pszennej
  • 2 łyżki mielonych pistacji (ja moje utłukłam w moździerzu na drobno)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta cukru
Składniki - masa ajerkoniakowa:
  • 200 g ajerkoniaku
  • 250 g serka mascarpone
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • 1/2 szklanki wody (chłodnej)
  • 4 płaskie łyżeczki żelatyny
  • 30 g cukru pudru (jeżeli ktoś lubi potrawy bardziej słodkie to można dać np. 50g)
Składniki - śmietanka:
  • 250 ml śmietanki kremówki (schłodzona, z lodówki - moja miała 30%)
  • 1 fix do śmietany (wszystko jedno jakiej firmy, można w ogóle nie używać, tylko wtedy trzeba najpierw dobrze ubić śmietanę)
  • 1 cukier waniliowy
  • cukier puder do smaku (ja dałam 2 łyżeczki)
Dodatki:
  • 50 g pokruszonych pistacji (mogą być zmielone)
  • 2-3 łyżki ajerkoniaku do przybrania
  • ew. dla miłośników nasączonych tortów 2/3 szklanki wody z cytryną (sok z 1/2 cytryny)
Tortownicę o średnicy 20 cm smarujemy np. masłem (można wysypać mąką albo tartą bułką). Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Białka ubijamy na sztywną masę z octem (wyparuje w czasie pieczenia, a białka się lepiej ubijają). Powoli dodajemy cukier puder - stale ubijając. Na koniec dodajemy żółtka. Do masy jajecznej dodajemy wymieszaną mąkę, sól, proszek do pieczenia i pistacje. Szybko łączymy składniki i wylewamy do tortownicy.
Pieczemy 25-30 minut. Ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. Wystudzone ciasto kroimy na 3 krążki.

Żelatynę zalewamy wodą i zostawiamy do napęcznienia. Po ok. 5 minutach rozpuszczamy żelatynę w kąpieli wodnej (wstawiamy naczynie
w żelatyną np. do rondelka z gorąca wodą, mieszamy aż żelatyna całkowicie się rozpuści). Serek, jogurt łączymy na gładką masę, dodajemy ajerkoniak. Dodajemy cukier puder (w zasadzie taką ilość jaka nam odpowiada). Na koniec do masy serowej dodajemy przestudzoną żelatynę i dokładnie mieszamy. Ponownie spinamy tortownicę (szczeliny zalepiamy np. masłem - masa wtedy nie wycieknie).

Na dnie układamy pierwszy krążek (możemy lekko
nasączyć wodą z cytryną). Na wierzch wylewamy 1/2 tężejącej masy serowej. Układamy drugi krążek i powtarzamy operację. Na wierzchu układamy ostatni krążek (też można lekko nasączyć). Wkładamy do lodówki na ok. 4 godziny. Śmietankę lekko ubijamy. Zgodnie z instrukcją na "fixie" dodajemy to coś wymieszane z cukrem waniliowym i pudrem i ubijamy do uzyskania sztywnej śmietanki.

Tort wyjmujemy z lodówki, zdejmujemy obręcz i ustawiony np. na paterze ...


i smarujemy dookoła bitą śmietaną.
 

Zostawiamy trochę na dekoracje. Brzegi tortu obsypujemy pokruszonymi pistacjami.
 

Na wierzchu wyciskamy wielkanocne wzory - jajka. Wkładamy do lodówki. Przed podaniem wypełniamy jak odrobiną ajerkoniaku.

Smacznego!

wtorek, 16 marca 2010

Szynka faszerowana kaszą gryczaną

Rodzinny obiad! Taki w szerszym gronie. Takie małe rodzinne przyjęcie. Przyjmowanie gości to czysta przyjemność. Wymaga jednak oprawy i potraw mile drażniących kubki smakowe. Na taki właśnie proszony obiad proponuję danie niezbyt trudne, a jednocześnie wyglądające wystarczająco wykwintnie. Zapraszam na szynkę faszerowana kaszą gryczaną w pieczarkach.


Składniki:
  • szynka wieprzowa (ok. 1,2 kg, ładna taka zwarta i okrąglutka)
  • 0,5 kg pieczarek
  • 400 g cebuli (3-4 średnie cebule)
  • 100-150 g wędzonego boczku
  • 40-50 g kaszy gryczanej (liczone na sucho, ja ugotowałam jeden gotowy woreczek o wadze 100 g i zużyłam trochę mniej niż 1/2)
  • 2 ząbki czosnku
  • 4-5 ziarenek ziela angielskiego
  • 3-4 małe listki laurowe
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminku
  • sól, pieprz
  • kilka łyżek oleju do smażenia
Kaszę gryczaną gotujemy w osolonej wodzie. Cebulę kroimy w kostkę i smażymy na złoty kolor na 2 łyżkach oleju. Pieczarki kroimy (każdy kapelusik na pół a potem na poprzeczne plasterki) i przysmażamy na 2 łyżkach oleju (aż pieczarki zaczną się zarumieniać).
Odkładamy do miski wystudzoną kaszę gryczaną, 1/3 cebuli i 1/3 pieczarek. Dodajemy pieprz i sól do smaku (trzeba pamiętać, że kasza jest już słona i z solą trzeba postępować ostrożnie żeby nie przesolić). Na koniec dodajemy jajko i całość dokładnie mieszamy.
Szynkę płuczemy i rozcinamy tak aby po zszyciu boków powstał możliwie duża kieszonka. Zszywamy (potrzebna jest długa igła i nitka) tak aby pozostawić otwór, przez który będzie można włożyć farsz. Wkładamy przygotowany farsz do środka szynki (pomagamy sobie upychając łyżką). Jak już nie możemy włożyć więcej (lub jeżeli farsz się skończył) zaszywamy szynkę do końca.
Na dno naczynia żaroodpornego wkładamy pozostałą część smażonej cebuli i pieczarek. Szynkę nacieramy czosnkiem (przeciśniętym przez praskę lub drobno pokrojonym) i solą (ok. 1/2 łyżeczki). Układamy szynkę po środku (zszyciem na dół). Wokół układamy listki laurowe, ziele angielskie i pokrojony w paski boczek. Całość posypujemy jeszcze solą (tu już zależy jak słone potrawy lubimy, można nic nie dać, ja dałam jeszcze ok. 1/2 łyżeczki) i zmielonym kminkiem. Odstawiamy pod przykryciem do lodówki na noc.



Rano wyjmujemy i podlewamy wodą (tak aby spód szynki był zanurzony na ok. 2 cm). Wstawiamy do piekarnika i włączmy piekarnik ustawiając temperaturę na 180 st. C. Od momentu osiągnięcia max. temperatury pieczenia pieczemy ok. 2 godzin. Sprawdzamy np. drewnianą wykałaczką czy mięso jest miękkie.


Kroimy szynkę tak aby widoczne było i mięsko i nadzienie. Powinna myć miękka i soczysta ale nie powinna się rozpadać. Proponuję też, jeżeli to możliwe pozbyć się nitki (przy krojeniu przeszkadza).

Co można jeszcze zrobić aby uatrakcyjnić danie:
1. Sos:
Ja przed podaniem wyjęłam spod szynki 1/2 sosu z cebulą i pieczarkami. Przełożyłam do oddzielnego garnuszka i zmiksowałam. Do takiego gotującego się sosu dodałam wymieszaną gęstą śmietanę (18%, ok. 1/2 szklanki) z 2 kopiastymi łyżeczkami mąki i 2 łyżkami wody. Zagotowałam i taki sos podałam oddzielnie w sosjerce. W ten sposób goście mają wybór sos grzybowy śmietanowy, gładki czy raczej taki bez-mleczny spod szynki.

2. Miodowa glazura:
Przed samym podaniem (szynka podgrzewała się pod przykryciem w piekarniku) można zdjąć przykrycie i posmarować szynkę płynnym miodem. Następnie wstawiamy szynkę z powrotem do piekarnika (180-200 st. C) z opcją grzania od góry lub termo-obieg na kilka minut. Tak aby szynka się nie wysuszyła, a skórka stała się zarumieniona na brązowo.

Smacznego!

poniedziałek, 22 lutego 2010

Sałatka z brokułów i brukselki

Uwielbiam przekąski. Najlepiej takie w formie sałatki. Pozwalają dotrwać do dania głównego bez burczenia w brzuchu. Są też nieocenione np. przy grillu. Można spokojnie delektować się lampką wina, abo np. małym pszenicznym piwkiem (albo innym specjałem - w zależności od upodobania) i bez ściskania w żołądku rozmawiać z przyjaciółmi spokojnie przyglądając się przypiekaniu grilowanych różności.
Dzisiaj zapraszam na taką właśnie przekąskę - baaardzo prostą i sympatycznie dopełniająca wstęp do dalszego biesiadowania - na sałatkę z brokułów i brukselki :)


Składniki:
  • 1 średni brokuł
  • 300-500 g brukselki
  • 3-4 jajka (ugotowane na twardo)
  • 50 g migdałów w płatkach
Sos jogurtowy:
  • 1/3 szklanki jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 mały ząbek czosnku (przeciśnięty przez praskę)
  • 1/2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 1/2 płaskiej łyżeczki cukru
  • sól, pieprz do smaku
Brukselki obieramy z zewnętrznych listków (jeżeli są np. wyschnięte lub uszkodzone), brokuły dzielimy na cząstki (na różyczki - wielkość taka jak na 1 raz na widelec). Gotujemy krótko w osolonej wodzie na pół-twardo (tu pozostawiam każdemu wybór jak bardzo warzywa mają być miękkie, ja wolę jak są raczej twardawe niż takie rozpadające się na widelcu, za miękkie nie wyglądają też ładnie).
Odsączamy warzywa na sitku. Wystudzone układamy na talerzu (półmisku). Jajka kroimy w ćwiartki i układamy na warzywach.


Całość polewamy sosem jogurtowym (powstaje z wymieszania wyżej przedstawionych składników, proporcje można dowolnie zmieniać w zależności od upodobania i smaku).

Na koniec posypujemy sałatkę prażonymi płatkami migdałowymi (płatki prażymy na złoty kolor na rozgrzanej patelni - bez tłuszczu - migdały są wystarczająco tłuste).

I to już koniec całej pracy - smacznego!

piątek, 22 stycznia 2010

Tort kawowy

W karnawale zawsze jest miejsce na słodkości! Zapraszam wszystkich miłośników kawy na torcik w wersji dla dorosłych. Jak bardzo będzie w wersji dla dorosłych zależy od wykonawcy. W mojej wersji głównie chodzi o aromat i kompozycję smaków. Każdy może jednak dokonać własnej modyfikacji, zgodnie z własnymi upodobaniami. Zapraszam na torcik z delikatną masą kawową w wersji powyżej lat 18 :).
Składniki - biszkopt:
  • 4 jajka (żółtka oddzielnie od białek)
  • 2/3 szklanki cukru pudru 2/3 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Składniki - masa kawowa:
  • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy (mój był bez cukru)
  • 1/2 litra mleka
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 cukier waniliowy 1 kostka miękkiego masła
  • ew. 2 żółtka
Dodatki:
  • 1/2-2/3 szklanki przegotowanej wody do nasączenia
  • 1 kieliszek whisky i cointreau (min. 20ml, w proporcji 2:1)
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżki kopiaste cukru pudru
  • 1 łyżka kopiasta kakao
  • 1-2 łyżki wody do lukru
  • 1 łyżka masła
  • czekoladowe ziarnka kawy
  • kakao do posypania
Biszkopt:
Białka ubijamy na sztywną pianę. Ciągle ubijając dodajemy stopniowo cukier puder a następnie po 1 żółtku. Do masy jajecznej wsypujemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Wlewamy do wcześniej przygotowanej tortownicy (20 cm średnicy, wysmarowanej np. masłem i wysypanej tartą bułką). Pieczemy 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st. C. Wyjmujemy ciasto z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia.

Masa kawowa:
Przygotowujemy budyń kawowy. Budyń szykujemy zgodnie z opisem na torebce z jedną różnicą. Do mleka dodajemy kawę rozpuszczalna i do takiego kawowego mleka dodajemy budyń rozmieszany z częścią odlanego zimnego mleka. Pozostawiamy do ostygnięcia, najlepiej pod przykryciem (jest szansa, że nie zrobi się na wierzchu gruba skórka, której nie należy dodawać do masy). Masło ucieramy z cukrem waniliowym i cukrem pudrem na gładką białą masę. Ważne aby masa była gładka i jednolita. Następnie dodaje my po 1 łyżce budyniu cały czas mieszając. Zużywamy ok. 80-90% budyniu. Dodajemy systematycznie po trochu i ucieramy na średnich obrotach to powinno ochronić naszą mesę przed chęcią rozwarstwienia się składników. Jeżeli jednak zauważymy, że masa zaczyna się rozwarstwiać to proponowałabym przerwać dodawanie budyniu. W sumie masa rozwarstwiona nie traci na s maku choć nie wygląda już tak ślicznie.
Do masy możemy dodać żółtka, poprawia to smak. Można dodać żółtka po prostu do masła utartego z cukrem i utrzeć przed dodawaniem budyniu. Dla tych, którzy obawiają się np. salmonelli (tort jest w wersji dla dorosłych więc nie zakładam, że będą go zajadać dzieci) są dwie drogi. Żółtka można ubić z 2 łyżkami cukru pudru, a następnie taki kogel-mogel utrzeć nad gorąca parą na gładką masę i po ostudzeniu dodać do utartego masła. Można też, roztrzepać żółtka z mlekiem, kawą i na takim "ulepszonym" mle ku przygotować budyń (trzeba tylko uważać aby żółtko się nie zwarzyło).

Dodatki:
Przygotowujemy nasączenie do ciasta z wody, soku z cytryny i alkoholu. Przygotowujemy rodzaj lukru-polewy kakaowej. Do garnuszka wkładamy cukier puder, kakao, masło i wodę. Całość dokładnie mieszamy do zagotowania.

Tort kawowy:
Biszkopt omiatamy z tartej bułki i kroimy na 3 plasterki. Układamy na paterze 1 krążek biszkoptu, i nasączmy delikatnie cytrynową wodą z alkoholem. Delikatnie polewamy przestudzonym lukrem (ja polewałam łyżką w cienkie zygzaki, nie musimy zrobić pełnej jednolitej warstwy polewy).

Lukier nie może być niestety całkiem chłodny (z założenia chłodny powinien się lekko krystalizować, co uniemożliwiłoby polanie ciasta), jego zadaniem jest podostrzyć i wzbogacić smak tortu, nie potrzeba więc go dużo. Całość lukru dzielimy na 2 części i tylko z 1/2 robimy użytek na pierwszym krążku tortu. Wkładamy krążek na 5-10 min. do lodówki (lukier całkowicie wystygnie). Następnie na wierzch wykładamy ok. 1/3 masy kawowej. Przykrywamy drugim krążkiem ciasta i powtarzamy całość (nasączamy, polewamy pozostałym lukrem, wkładamy do lodówki i smarujemy 1/3 masy). Po nałożeniu ostatniego krążka (u mnie to jest część która przylega to dna tortownicy - do góry nogami, jest całkowicie płaska) i jego nasączeniu, smarujemy całość pozostałą masą (wierzch i brzegi). Na wierzchu możemy uformować dowolne wzory.


Dekorujemy tort ziarnkami czekoladowymi. Tort powinien spędzić min. 4-5 godzin w lodówce. Przed podaniem posypujemy gorzkim kakem.

Smacznego!

niedziela, 10 stycznia 2010

Deser bez wszystkiego i ciasteczka-gwiazdeczki

W Święta stanęłam przed wyzwaniem. Przygotować deser - najlepiej wyglądający smacznie i do tego tak właśnie smakujący dla osoby, która ma wiele ograniczeń pokarmowych.
No więc tak, założeniem było aby deser był:
- bez galaktozy (czyli cukru mlecznego, co wyklucza masło, mleko i wszystko co chociaż leżało obok takich produktów),
- bez jajek (bez żółtka i białka),
- bez mąki pszennej, żytniej i generalnie glutenu.
Dość długo zajęło mi wymyślanie co by tu można stworzyć. Wszystkim dziękuję za podsuwane pomysły, przydały się bardzo! Dysponowałam listą produktów "dozwolonych" i z nich ułożyłam przepis. Może i Wam się przyda, bo przyznam, że nawet mi smakowało moje dzieło, a byłam pełna obaw. Tym bardziej polecam wszystkim "potrzebującym" taki oto eksperyment kulinarny -

Deser bez wszystkiego ...


... i ciasteczka-gwiazdeczki ...


Składniki - ciasto:
  • 1 szklanka mielonych orzechów włoskich (można zastąpić np. laskowymi)
  • 1 szklanka maki gryczanej
  • 1/2 -1 szklanka cukru (w zależności od tego jak słodko lubimy jeść)
  • 1 cukier waniliowy duży (16g)
  • 100 g tłuszczu roślinnego (ja dałam miękką margarynę, trzeba tylko sprawdzać skład, aby nie było w niej np. serwatki)
  • ok. 6 łyżek mleka kokosowego (potrzebna jest cała puszka - reszta będzie potrzebna do galaretek)
  • 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • mąka gryczana do podsypywania ciasta
Dodatki:
  • 1 puszka mleka kokosowego (6 łyżek zużywamy do ciasta)
  • 2 galaretki (ja użyłam malinowej i pomarańczowej)
  • 1 słoik konfitur (ja użyłam własnych konfitur wiśniowych z rumem, ale mogą też być inne najlepiej o niezbyt mdłym smaku).
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • woda
  • cukier puder do posypania
Z podanych składników zagniatamy ciasto. Może się trochę lepić, więc podsypujemy mąką gryczaną. Formujemy ciasto i wkładamy na ok. 2 godziny do lodówki.
Po wyjęciu z lodówki wałkujemy placki ok. 2 mm grubości i wykrawamy 3 koła (ja użyłam jako formy spodu od tortownicy o średnicy 16 cm). W jednym kole dodatkowo wykrawamy małe serduszka (albo inne kształty). Z pozostałego ciasta wykrawamy ciasteczka, wycinamy małymi kółkami środki. Pieczemy w ok. 190 st. C na lekko brązowy kolor (ok. 20- 25 min.)

Ciasteczka:
W 1/5 szklani zimnej wody namaczamy 1 łyżeczkę żelatyny. Po ok. 5 minutach rozpuszczamy żelatynę w kąpieli wodnej (wstawiamy szklankę do garnuszka z gorącą wodą i mieszamy, aż żelatyna całkowicie się rozpuści). Mieszamy rozpuszczoną żelatynę z 1/4 słoika konfitur. Układamy ciasteczka na papierze do pieczenia i wypełniamy środki gęstniejącą konfiturą. Po ok. 1/2-1 godz. obficie posypujemy ciasteczka cukrem pudrem i pozostawiamy do całkowitego stężenia (u mnie stały całą noc na blacie w kuchni).

Deser:
2 płaskie łyżeczki żelatyny namaczamy w 1/2 szklanki zimnej wody i po ok. 5 min. rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Mieszamy z 1/2 słoika konfitur (może być więcej).
Galaretki (każdą oddzielnie) rozpuszczamy w 1/2 zalecanej ilości wody (czyli po 1 szklance wody). Do stygnących galaretek dodajemy po 1/2 pozostałego po przygotowywaniu ciasta mleka kokosowego.
Na dnie małej tortownicy (16 cm. średnicy) układamy 1 upieczony krążek ciasta. Następnie wykładamy na niego 1/2 konfitur z żelatyną i wkładamy na 15 min. do lodówki. Na tężejącą konfiturę wylewamy 1 wystudzoną galaretkę zmieszaną z mlekiem kokosowym i ponownie wkładamy do lodówki. Gdy galaretka już nie jest płynna układamy na niej drugi krążek ciasta i ponownie wykładamy konfitury, a potem drugą galaretkę. Gdy druga galaretka zaczyna gęstnieć (ale jeszcze jest miękka) delikatnie układamy na niej ostatni krążek ciasta (z wyciętymi wzorkami) i delikatnie dociskamy, tak aby galaretka wypełniła wycięte miejsca na równi z wierzchem ciasta, ale aby ciasto się nie zatopiło.
Całość pozostawiamy w lodówce do całkowitego stężenia. Najlepiej jest przygotować deser dzień przed podaniem. Krążki ciasta są dość twarde w porównaniu z miękką galaretką i dobrze jeżeli mogą trochę zmięknąć (będzie łatwiej kroić).
Po wyjęciu z lodówki i zdjęciu tortownicy deser posypujemy cukrem pudrem i np. układamy na środku jedno z ciasteczek.
A tak wyglądało moje dzieło w środku:


PS.
1. Żeby galaretki nie wyciekły z tortownicy, przed rozpoczęciem układania pierwszego krążka, zaklejam wszystkie możliwe miejsca potencjalnego wycieku margaryną.
2. Galaretki wlewałam w momencie, jak zaczynały gęstnieć (chłodne).
3. Galaretki pięknie odchodzą od tortownicy. Trzeba tylko ostrożnie podważyć brzeg deseru i delikatnie rozsuwać tortownicę.
4. Deser kroiłam delikatnie ostrym nożem i nic się nie rozpadło i nie zgniotło!

Smacznego!

wtorek, 22 grudnia 2009

Wigilijna kapusta z grzybami i śliwką

Święta, Święta ... i przygotowania do Wigilii. Od kilku lat Wigilia jest u nas w domu. Zamieszanie z ubieraniem choinki i przygotowywaniem domu. Wiszą już różne świecące lampeczki! I chociaż w tym roku mam wyjątkowo mało czasu to i tak jestem pewna, że Wigilia będzie cudowna. Pełna ciepła i zachwyconych okrzyków dzieci szukających skarbów pod choinką.
Co roku też na Wigilię szykuję kapustę z grzybami i śliwką, bez żadnego mięska, lekko słodką i pachnąca lasem. Zapraszam!



Składniki:
  • ok. 1,5 kg kiszonej kapusty
  • 3 duże cebule (tak ok. 0,5 kg łącznie)
  • min. 50 g suszonych podgrzybków lub/i prawdziwków (im więcej tym lepiej)
  • ok. 150-200 g suszonych śliwek
  • 4-5 ziarenek ziela angielskiego
  • 2 duże lub kilka małych liści laurowych
  • 5-6 łyżek oleju
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminku
  • 1 łyżeczka (kopiasta) majeranku
  • sól do smaku (ja dałam ok. 1 płaskiej łyżeczki)
Grzyby zalewamy 2-3 szklankami gorącej wody (nie gotującej się) i odstawiamy pod przykryciem na ok. 1/2 - 1 godzinę (aby były miękkie).
Kapustę kroimy na drobniejsze części (ja wyjmuję partiami na deskę i kroję nożem w kratkę ok. 1,5 cm). Wkładamy do garnka i wlewamy 1-2 szklanki wody i wodę z grzybów (odciśnięte z wody grzyby zostawiamy do pokrojenia). Wstawiamy do gotowania. Dodajemy do garnka liście laurowe, ziele angielskie i pokrojone grzyby.
Cebulę kroimy na szóstki i potem w paseczki. Przysmażamy na złoty kolor na 2-3 łyżkach oleju. Dodajemy do kapusty. Na koniec dodajemy pokrojone śliwki.
Całość gotujemy ok. 1 godziny. Woda w garnku (a właściwie sos) powinien delikatnie przykrywać kapustę, tzn. kapusta nie powinna w nim pływać ale po lekkim naciśnięciu łyżką powinien na nią wpływać sos. Jeżeli wody jest za mało trzeba po prostu dodać trochę (ja dodaję gorącej z czajnika). W połowie gotowania dodajemy kminek i majeranek. Doprawiamy solą do smaku. Przed samym końcem gotowania dodajemy pozostały olej.

Kapustę najlepiej zostawić przynajmniej do następnego dnia, żeby się "przegryzła". Ja zazwyczaj zamrażam ją na 1-2 dni. Może też oczywiście leżeć w zamrażarce dużo dłużej.
To danie wyjątkowo proste, nie wymaga żadnych super zdolności kulinarnych i zawsze wychodzi (nawet przypalenie nie powoduje niejadalności potrawy!).

Smacznego!

środa, 16 grudnia 2009

Sernik z masą makową

Makowo-sernikowe szaleństwo! Nadszedł czas kiedy bez serniczka i maku obyć się wprost nie można. Sama nie wiem jak to było kiedyś - sernik kojarzył mi się z lekkim zakalcem i skórkami pomarańczowymi. Długo też go nie robiłam sama - jakoś tak się nie składało i byłam pewna, że zakalec będzie murowany.
Na szczęście takie teorie wywietrzały mi z głowy i bez przeszkód oddaję się sernikowym przyjemnościom podniebienia. Nie ma też jak serniczek - owoc domowych trudów. Te sklepowe albo są ciężkie albo jakby bardzo mączne. Trudno upolować naprawdę pyszną sztukę.
Ponieważ Święta za pasem zapraszam na sernik z masa makową, taki w prawdziwie świątecznym stylu.


Składniki - spód:
  • 85 g pokruszonych herbatników
  • 1 kopiasta łyżka kakao
  • 1 mały cukier waniliowy
  • 40 g roztopionego masła
  • ok. 400 g masy makowej (ja dałam prawie połowę puszki gotowej masy)
Składniki - sernik:
  • 800 g białego sera - zmielonego na gładka masę (ja dałam gotowy serek z pudełeczka)
  • 5 jajek (żółtka oddzielnie od białek)
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 100 g miękkiego masła
  • cukier waniliowy (16g)
  • 1 budyń waniliowy
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
Składniki - polewa:
  • 100 g czekolady deserowej
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki wody
Dodatki:
  • 3-4 łyżki zmielonych orzechów włoskich
  • cukrowe śnieżynki
  • srebrne kuleczki
Wykonanie - spód:
Herbatniki, kakao i cukier waniliowy mieszamy i dodajemy roztopione masło. Łączymy wszystkie składniki (ja wymieszałam i porozcierałam łyżką w miseczce). Wysypujemy biszkoptowy spód do tortownicy i równomiernie rozmieszczamy w tortownicy (moja ma ok. 24 cm średnicy).

Masę makową wykładamy na kakaowy spód (ja "pokruszyłam" ją do tortownicy, proponuję nie próbować np. rozsmarowywać - herbatnikowy luźny spód poodkleja nam się z dna tortownicy).

Wykonanie - masa serowa:
Ucieramy żółtka z 1/2 szklanki cukru i cukrem waniliowym, dodajemy miękkie masło i ponownie ucieramy. Mieszamy dokładnie z serem. Następnie dodajemy wymieszany budyń z proszkiem do pieczenia i łączymy tak, aby powstała jednolita masa.
Białka ubijamy na sztywną pianę i po trochu dodajemy pozostały cukier puder (cały czas ubijając). Na koniec delikatnie mieszamy białka z masa serową tak aby powstała jednolita masa. Wykładamy do tortownicy.

Wstawiamy do nagrzanego do 160 st. C piekarnika i pieczemy 60-70 minut. Następnie wyłączamy piekarnik i pozostawiamy sernik w piekarniku do ostygnięcia przy uchylonych drzwiczkach.
Wystudzone ciasto wyjmujemy z tortownicy i przystępujemy do dekorowania - w końcu szykujemy wersję świąteczną!

W garnuszku podgrzewamy czekoladę, masło i wodę. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia i połączenia składników (nie doprowadzamy do zagotowania). Pędzelkiem do ciasta smarujemy ciepłą polewą brzeg ciasta.

Obsypujemy posmarowany brzeg zmielonymi orzechami włoskimi (mogą być też np. mielone migdały czy wiórki kokosowe). Wszelkie ew. nierówności naszego ciasta przestaną być widoczne, a sam serniczek zyska na wyglądzie.

Pozostałą w garnuszku polewę rozsmarowujemy na wierzchu sernika. Tu już od naszego upodobania zależy, czy pozostawimy go takim, czy udekorujemy. Ja posypałam serniczek cukrowymi śnieżynkami i srebrnymi kuleczkami.

Serniczek jest delikatny i kremowy. Doskonale komponuje się z czekoladą i masą makową.

Smacznego!